Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

GLOBALNA ZAWIERUCHA W PRADZE

A KRAJE TRZECIEGO ŚWIATA

 

Wydarzenia praskie z września bieżącego roku - jak przyjęło się je określać - to kolejny symbol solidarności mieszkańców krajów bogatszych z krajami Trzeciego Świata. Mimo narastających protestów Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy nie podjął się konstruktywnych rozmów, które mogłyby stać się początkiem restrukturyzacji obu instytucji. Z kolei media relacjonujące wydarzenia w Pradze, niewiele miejsca poświęciły samym ich przyczyną.  Mówiąc krótko, publicznie dyskutowano o wielu sprawach, ale niewiele z nich było na temat. A przynajmniej nie były one omawiane w szerszym kontekście przyczyn regularnie pojawiających się protestów przeciwko ekonomicznej globalizacji.

BŚ i MFW na taśmie video

"Dlaczego protestujecie przeciwko globalizacji, skoro sami używacie globalnego medium jakim jest internet"  - to pytanie padało najczęściej w trakcie wywiadów  z  Inicjatywę Przeciwko Ekonomicznej Globalizacji (organizatorzy demonstracji w Pradze). Niewątpliwie jakość i rodzaj przekazywanych w mediach informacji zależała od pytań jakie zadawali dziennikarze. -Dlaczego mówimy w kółko o tym samym. Ile osób weźmie udział w demonstracji, kto jest odpowiedzialny za jej przebieg, jak będą one wyglądać - pytał poirytowany kierunkiem dyskusji hiszpański dziennikarz, podczas jednej z  konferencji prasowych. 

 


    - Osobiście wolałbym poznać bliżej powody, dla których ponad dziesięć tysięcy osób przyjeżdża do Pragi z różnych zakątków świata by protestować na jej  ulicach. Mimo że pogląd ten nie był odosobniony, wielu z dziennikarzy pozostało przy standardowym zestawie pytań. Jedynie bardziej dociekliwi pojawiali się od czasu do czasu na spotkaniach przygotowanych  przez Friends of the Earth International, Jubilee 2000  oraz CEE Bankwatch Network. A była to z pewnością okazja do rozmów z ludźmi, którzy m.in. na własnej skórze doświadczyli negatywnych skutków ekonomicznej globalizacji. Dopełnieniem przedstawionego przez nich obrazu działalności Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, stał się  dwudniowy festiwal filmów dokumentalnych. Opowiadały one m.in. o kulisach  wybudowanej ze środków BŚ elektrowni węglowej w Indii, której działalność zmusiła do masowych przesiedleń 390 tyś. osób, o olbrzymich inwestycjach hydrotechnicznych uderzających w podstawy bytowe i ekonomiczne setek tysięcy mieszkańców wielu krajów Trzeciego Świata, o degradacji  środowiska naturalnego, łamaniu praw człowieka oraz mechanizmach korupcji.

Rekolonizacja Afryki?

Odzyskana przez dawne kolonie afrykańskie wolność nie przełożyła się na ich   bogactwo. Pozostały one nadal uzależnione od niekorzystnej wymiany z dużymi metropoliami. Z roku na rok rósł ich dług wobec międzynarodowych instytucji. O tym jaką rolę odegrał tutaj Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy przekonywali w Pradze mieszkańcy Trzeciego Świata.  - W moim kraju cała ziemia należy do rządu, który ją wyprzedaje nie przejmując się losem  jej mieszkańców - opowiadała Marie Shaba, przewodnicząca Tanzańskiego Stowarzyszeniu Pozarządowych Organizacji. - Pozbawieni ziemi ludzie nie otrzymują żadnych rekompensat. Często pozostają bez żadnych środków do życia. Jednym z kredytodawców tego procederu jest Bank Światowy. Realizowane dzięki niemu inwestycje stały się źródłem rosnącej   korupcji oraz dokonującej się rekolonizacji.

 

 

Zgodnie z opinią dyrektor Ośrodka Rozwoju Międzynarodowego działającego przy Uniwersytecie Harwardzkim Jeffreyem Sachs, Międzynarodowy Funduszu Walutowy powinien skupić się na śledzeniu globalnych rynków finansowych oraz  udzielać pomocy zgodnie z etyką globalną. Nie należy zaś do jego kompetencji usiłowanie kierowania dziesiątkami ubogich krajów, w tym głównie afrykańskich. W jednym z artykułów zamieszczonych w Financial Times podaje, iż zalecenia MFW  dla Afryki, od 20 lat nie przyniosły widocznych zmian: kontynent ten pozostaje absolutnie tak samo uzależniona od wywozu podstawowych surowców jak przed 20 laty.  Bank Światowy również jest nieskuteczny. Jego kapitał wynosi ok. 30 mld dolarów, przynosząc rocznie ok. 2 mld dol. Dochodu, który mógłby być przeznaczony na wspieranie programów w dziedzinie postępu technologicznego i zwalczania chorób. Do tej pory BŚ - przypatrywał się biernie - sparaliżowany - kiedy AIDS stał się największym pandemonium w historii i jak na całym kontynencie śmiertelne żniwo zbierała malaria - pisze Jeffrey Sachs.

           Kryptonim S 26

W trakcie tegorocznego szczytu Banku Światowego z Międzynarodowym Funduszem Walutowym przeprowadzono szereg spotkań i dyskusji panelowych z akredytowanymi organizacjami pozarządowymi oraz dziennikarzami. Nie przyniosły one konkretnych rezultatów. Stały się jedynie narzędziem poprawy wizerunku obu instytucji.  - Kiedy zadawaliśmy szczegółowe pytania dotyczące działalności BŚ i MFW, odpowiedzią była półgodzinna retoryka, która nie wnosiła nic nowego  do dyskusji - Andrzej Guła, Instytutu na  rzecz Ekologicznej Reformy Podatkowej. - Mieliśmy po prostu do czynienia z wysokiej klasy politykami. Częścią ich profesji jest zwyczajne lanie wody, tyle że w sposób jak najlepiej zakamuflowany.

Sfrustrowani przebiegiem spotkań członkowie organizacji pozarządowych, 26 września  - dniu największej demonstracji określanej kryptonimem S26 - dołączyli do 13 tysięcy osób protestujących na ulicach Pragi. W tym samym czasie kiedy Vaclav Havel przemawiał do światowej finansjery, mówiąc o powszechnej odpowiedzialności cywilizacji za biedotę, tysiące osób rozpoczęło swój marsz w kierunku centrum kongresowego, gdzie obradowali przedstawiciele  BŚ i MFW.  Skandowali w różnych językach "świat nie jest na sprzedaż", "międzynarodowa solidarność". Wśród demonstrantów byli członkowie związków zawodowych (m.in. z Grecji), organizacji ekologicznych, grup anarchistycznych,  komuniści, socjaliści oraz mieszkańcy Trzeciego Świata. Razem stanowili prawdziwa mozaikę kulturową i polityczną. Ich przesłanie zagłuszyły relacje ze starć z policją, w których uczestniczyło kilkuset radykałów. W mediach mówiono przede wszystkim o przemocy, której dopuszczono się po obu stronach barykady.

Nie przebrzmiało jeszcze echo protestów w Pradze, a doszło już do kolejnych demonstracji przeciwko ekonomicznej globalizacji. Tym razem miały one miejsce  w Korei Południowej.

 

tekst: RobertCyglicki
Zdjęcia: Independent Media