Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni


Tunezja - wrota do egzotycznego Orientu

            Bezpośrednie, czarterowe połączenie TUNISAIR z Warszawy do Tunisu i profesjonalna działalność w naszym kraju przedstawicielstwa Tunezyjskiego Urzędu ds. Turystyki systematycznie zwiększa zainteresowanie polskiego rynku turystycznego Tunezją, jednym z najciekawszych krajów basenu Morza Śródziemnego. Oferowane przez polskie biura podróży programy pobytowe, objazdowe czy egzotyczny hit - FESTIWAL SAHARY, zyskały uznanie turystów nie tylko za atrakcyjność programową, ale także za wysoką jakość usług tunezyjskich partnerów. Co najważniejsze, Tunezja, mimo zróżnicowanych obszarów, różnorodności etnicznej i egzotyki, jest krajem absolutnie bezpiecznym.

            Kultywujący stare tradycje islamski kraj chętnie wita cudzoziemców i hojnie obdarza niezwykłymi wrażeniami. Zielona Tunezja północno - wschodnia, pełen gajów oliwnych szaro - żółto - zielony obszar Sahelem, pasmo Atlasu i bezkres Sahary, żyjące prastarym rytmem, zagubione wśród nagich, rozgrzanych słońcem gór prześliczne oazy Chebika, Tozeur, Nefta, Tamerza, pełne uroku labirynty medin Soussy i Kairouan, arabski język i berberyjskie korzenie splecione przez stulecia w unikalne tradycje, folklor, muzykę. To tylko niewielka garść niespodzianek, jakie oczekują na turystów, którzy preferują oferty objazdowe.
Douz. Zachód słońca

            Aby poznać i zrozumieć Tunezję często trzeba odwoływać się do jej historii, zarówno tej dawnej - punickiej, rzymskiej, osmańskiej, jak też tej z okresu panowania Husajnidów i Francuzów, i wreszcie historii Tunezji wolnej, świętującej corocznie 20 marca rocznicę uzyskania niepodległości w 1956 r. Trud jej poznania owocuje wielką satysfakcją. W trakcie zwiedzania miast, miasteczek, ksarów i berberyjskich wiosek przekonujemy się, jak dawne dzieje odciskają swe piętno na współczesności. Ten interesujący kraj, rozciągający się od Przylądka Białego, najbardziej na północ wysuniętego punktu Afryki, po Wielki Erg Wschodni na Saharze, ma wiele twarzy. Jakaż to gratka dla turysty, podróżnika, wędrowca. Można oczywiście jechać do Tunezji tylko po słonce, uroki plaż, dla przyjemności kosmopolitycznej, dla położonej 65 km od Tunisu na półwyspie Cap Bon stolicy tunezyjskiego przemysłu turystycznego - Hammamet. Ten śródziemnomorski kurort przyciąga nowoczesną architekturą hoteli, komfortem ogrodowych basenów, setkami stylowych restauracji, świetną obsługą i umiarkowanymi cenami. Wszak Tunezja już dawno postawiła na turystykę pobytową.

            Zanim jednak zażyjemy kąpieli w falach Morza Śródziemnego, warto zobaczyć zakątki piękne, egzotyczne, doprawdy niezwykłe obrazy przeniesione z innej epoki. Takie właśnie miejsca ukazywał nam, tzn. czteroosobowej grupce dziennikarzy z Warszawy, Abdelfettah Gaida, dyrektor Przedstawicielstwa Tunezyjskiego Urzędu ds. Turystyki w Polsce. Jeden z takich obrazów zachwycił nas w Sousse, uważanym za najbardziej malownicze miasto Tunezji. Obraz tworzy przede wszystkim medyna, dowód wielowiekowej tradycji miasta, z pięknymi zabytkami, wśród których dominującą pozycję zajmuje Ribat, wzniesiony w IX wieku jako forteca chroniąca miejscową ludność muzułmańską, a w czasie pokoju zamieniany w szkołę teologiczną i klasztor oraz wybudowany także w IX wieku Wielki Meczet. Jest on bardzo interesujący i należy do wyjątków, gdyż nie znajduje się jak inne w środku starego miasta. W muzeum, zajmującym starą twierdzę z wieżami obronnymi - kazbę, zgromadzono przepiękne mozaiki, dzieła sztuki funeralnej i stele nagrobne z chrześcijańskich katakumb w Sousse.

 

Wędrówkę po pięknej medynie i wśród wypełniających jej otoczenie straganów, od których trudno było oderwać Kazia Sobolewskiego, redaktora naczelnego miesięcznika "Welcome to Warsaw" poszukującego berberyjskich nakryć głowy, kończyliśmy wieczorem kontrastów w nowoczesnym i luksusowym porcie jachtowym El Kantaoui. Cumują tu malownicze repliki XVI - wiecznych brygantyn, którymi można wypłynąć w rejs po morzu. Można też obejrzeć podmorskie dno z pokładu turystycznej łodzi podwodnej. W połączeniu z wieczorem folklorystycznym całość jest niezwykle urokliwa i oryginalna. Oszałamiająca orientalna muzyka, egzotyczna uroda tancerek, połykacz ognia, zaklinacz węży, porywające tańce - to coś dla ducha. A dla ciała? Kuskus, czorba, brik, makroudh, herbata miętowa i tunezyjskie wino.

El Jem. Koloseum

            Sto kilometrów od Sousse, nieco dalej od morza, w El Jem, przetrwał najbardziej imponujący z zabytków rzymskich w Afryce - koloseum. Jest ono niewiele mniejsze od swego odpowiednika w Rzymie. Ma 138 m długości, 114 m szerokości i ponad 30 m wysokości. Mogło pomieścić 30 tys. osób. Budowla wyrasta z równiny, ale dominuje nad całą okolicą. Pod areną ciągną się dwa długie korytarze, w których trzymano zwierzęta i gladiatorów. A w pewnym okresie i chrześcijan, uczestników krwawych spektakli rozgrywających się tu ku uciesze zgromadzonych na trybunach tłumów. Budowla została wzniesiona w III wieku n.e. za czasów Gordiana, afrykańskiego konsula.

            W miejscu, gdzie przecinały się szlaki karawan, w 670 roku powstało święte miasto Kairouan, czyli karawana. Już z oddali widać 35-piętrowy minaret zbudowany na planie kwadratu. Jego dolna kondygnacja pochodzi z VII w. i jest najstarszą tego rodzaju budowlą na świecie. Wielki meczet jest najważniejszym zabytkiem miasta. Jego wnętrze dzieli 400 kolumn pochodzących z rzymskich miast północnej Afryki, m.in. z Kartaginy i Sousse. Legenda głosi, że oszaleje ten, kto zechce je policzyć.

            Zwiedzając sanktuaria dominujące w panoramie rozłożonego na równinie miasta, zajrzeliśmy także do budowli, którą wzniesiono na cześć Sidi Sahiba, towarzysza i przyjaciela proroka Mahometa. Sidi Sahib nosił trzy włosy z brody Mahometa i dlatego uważany był za fryzjera proroka. Stąd nazwa - Meczet Cyrulika. Długi dziedziniec przyciąga uwagę bogactwem mozaik i sztukaterii. Kairouan to czwarte z najświętszych miast islamu. Siedem pielgrzymek do tego miasta równa się pielgrzymce do Mekki.

            Kairouan słynie z dywanów. W luksusowym magazynie można obejrzeć jak się je tka. Dwie kobiety dywan średniej wielkości tkają ponad rok. Kupowanie to wielki ceremoniał. Najpierw trzeba obejrzeć różne kolory, wzory, wybrać to, na co ma się ochotę. W tym czasie obsługa podaje miętową herbatę i łakocie. Dopiero potem klient z handlowcem ustalają wspólnie cenę kupna. Nasza koleżanka Ania Bohdanowicz, dziennikarka TVP, długo wybierała wzory, desenie, kolory i ustalała cenę. Nie zdecydowała się jednak na zakup dużego dywanu. Ale bez względu na to co i za ile kupimy, gospodarze są zawsze mili i grzeczni.

            Tunezyjska część Sahary nie jest zbyt rozległa i dzika, ale przyjazna jest turystom. Nefta i Tozeur należą do najpiękniejszych oaz świata. Wielkość oazy określa się liczbą palm. Większe oazy liczą ich tysiące, np. oaza Tozeur rozpościera się na powierzchni 1000 ha i liczy około pół miliona palm. Stąd pochodzą najlepsze w Tunezji, soczyste i słodkie daktyle. Kupowaliśmy je prosto z drzewa w wielkich czterokilogramowych wiązkach.

            Na południe od Szott el Dżerid, aż po granice z Libią, ciągną się czerwono - złote wydmy. Myśmy zamieszkali w Douz, na skraju Sahary, w hotelu jak z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Codziennie udawaliśmy się na Festiwal Sahary, aby oglądać ceremonie, które wyznaczały rytm życia koczowników: gonitwy, wjazd karawany, wesele, pojedynek, polowanie, strzyżenie owiec. Jedliśmy wypiekany na miejscu beduiński chleb. Receptura oraz metoda wypieku, która szczególnie zainteresowała naszą koleżankę Marysię Ciesielską, dziennikarkę ze Szczecina, przypomina trochę pieczenie ziemniaków w ognisku. Uformowany z mąki i wody placek rzuca się na żar ogniska. Po kilkunastu minutach odwraca się go i jeszcze chwilkę czeka. Wyjęty z ogniska chleb jest gorący, świeży i pachnący. Smakuje znakomicie. Po dawce festiwalowych doznań ruszaliśmy na Saharę. Wędrówka poprzez barwne wydmy daje niezapomniane wrażenia. Często opisuje się pustynię jako przerażającą. Ja odczuwałem radość z rozległości krajobrazu, w którym wyróżniać mogłem wiele form i wiele kolorów, a przynajmniej odcieni. Pustynia nie wydaje mi się martwa. Ożywia ją ruch piasku, cień obłoków. Urzekają zachody słońca.

            Medyny Sousse i Kairouan, Zabytki El Jem, Festiwal Sahary to bogactwo wrażeń i zarazem namiastka tego, co można w Tunezji zobaczyć na całej trasie objazdowej, zanim zaczniemy wylegiwać się na piaszczystych plażach Hammamet - "miasta jaśminów".

 

                        tekst i zdjęcia: Ireneusz J. Wojciechowski