Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni


Mniej gazów szklarniowych z Polski

            Niedługo minie 10 lat od sławnej 45 sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które uchwaliło rezolucję Ochrona klimatu globalnego dla obecnych i przyszłych pokoleń. Potem nastąpiły trzy podobnie wielkie zgromadzenia z udziałem prezydentów, premierów i ministrów. W czasie Konferencji "Środowisko i Rozwój" w 1992 r. w Rio de Janeiro, wiele krajów zobowiązało się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych "do poziomu, który zapobiegałby niebezpiecznemu oddziaływaniu człowieka na klimat".

 

     W Polsce ratyfikowano postanowienia tej konferencji w 1994 r. podobnie jak w 50 innych krajach, a właśnie taka ich liczba była warunkiem wejścia w życie jej postanowień w skali światowej. Konwencja klimatyczna z Rio zobowiązała kraje o najbardziej rozwiniętej gospodarce oraz kraje, będące w okresie przemian strukturalnych i gospodarczych, do utrzymania do 2000 r. emisji gazów cieplarnianych na poziomie z 1990 r. W przypadku Polski punktem odniesienia jest poziom emisji dwutlenku siarki, metanu i tlenków azotu z 1988 r. Kraje bogate i rozwinięte zostały zobowiązane do pomagania krajom będącym w trakcie przemian i rozwijającym się w skutecznym hamowaniu emisji tych gazów, m.in. przez handel emisjami.Oznacza to m.in. przenoszenie technologii, aparatury, ograniczanie inwestycji i unowocześnienie technologii, aby emisje te malały, zaś koszty ich ograniczenia będą pokrywały kraje rozwinięte. I to one zapiszą na swoje konto zaleconą im wielkość redukcji określoną w bilansie światowym. W przypadku naszego kraju za emisje gazów cieplarnianych odpowiedzialna jest głównie energetyka (bowiem 97 proc. naszych surowców energetycznych stanowi węgiel kamienny, używany powszechnie w wielkim przemyśle oraz w gospodarstwach domowych w całym kraju).
Do 2012 r. kraje Unii Europejskiej będą wytwarzać 12 proc. energii ze źródeł odnawialn

      Następne wielkie zgromadzenia - w Buenos Aires w 1995 r., a następnie w Kioto w 1997 r. z udziałem ponad 160 przedstawicieli państw i rządów, nazwane były zgromadzeniami, na których dyskutowano o sposobach ograniczenia emisji. Tymczasem minęło 5 lat od ratyfikowania przez Polskę w 1994 r. Konwencji w sprawie Zmian Klimatu, zaś po III Konferencji w Kioto nasz kraj zobowiązał się do redukcji o 6% gazów cieplarnianych (tyle samo co Japonia, Kanada i Węgry, a o 7% Stany Zjednoczone). W latach 2008-2012 we wszystkich krajach rozwiniętych gospodarczo i będących w okresie intensywnych przemian gospodarczych redukcja powinna wynieść średnio 5,2%, a w krajach Unii Europejskiej 8%.  Dla Ukrainy i Rosji ustalono 0% redukcji, a dla Norwegii nawet uznano za dopuszczalny wzrost emisji o 1%, dla Australii 8%, zaś dla Islandii nawet 10%.

            Ostatnio międzynarodowa inwentaryzacja emisji gazów cieplarnianych wykazała, że jej wielkość z terenu naszego kraju w 1997 r. zmalała o 20% w porównaniu z emisją w 1988 r. I warto podkreślić, że nie jest to skutek zapaści gospodarczej w latach 1988-1990. Ten korzystny wynik ma swoją przyczynę w unowocześnianiu gospodarki, a także indywidualnej motoryzacji (w 1998 r. na naszych drogach znalazło się 515 tys. a w 1999 r. ponad 610 tys. nowoczesnych samochodów osobowych). W tej dziedzinie istotny wpływ na poprawę stanu atmosfery miało znaczne zmniejszenie produkcji benzyn ołowiowych i zmniejszenie emisji tlenków azotu. Oszacowano, że nasz rynek paliw płynnych w 2000 r. skonsumuje co najmniej 6 mln ton benzyn. Do nich należy, ze względu na konieczność ochrony środowiska, dodać około 310 tys. ton bioetanolu (spirytusu etylowego produkowanego z ziemniaków i żyta). Pożądaną ilość można wyprodukować z uprawy ponad 500 tys. ha, czyli ze zbioru 1,15 mln ton żyta oraz około 580 tys. ziemniaków uprawianych na zaledwie 34 tys. ha. Jest zatem szansa dotrzymania zobowiązania z Kioto. Ciągle jednak gazy szklarniowe są niebezpieczne z uwagi na zauważalne ocieplanie się klimatu Ziemi, i daleko jeszcze do skutecznego oczyszczenia atmosfery.  

Kolejna V Ramowa Konferencja Stron Konwencji Klimatycznej odbyła się w Bonn w listopadzie 1999 r. z udziałem przedstawicieli 172 krajów. Obradowała pod przewodnictwem Jana Szyszko, naszego byłego ministra ochrony środowiska, obecnie sekretarza stanu ds. Konwencji i jej prezydenta do listopada 2000 r. Okazuje się, że w wielu krajach są spore zaległości w wykonywaniu postanowień III Konferencji w Kioto i Buenos Aires (IV Konferencja Klimatyczna), które zalecono wypełnić do 2002 r. Zobowiązanie takie dotyczy zarówno krajów rozwiniętych, zobowiązanych do udzielania pomocy i zakupu emisji, jak i rozwijających się, które są niechętne redukcji emisji, gdyż musiałyby hamować swój rozwój gospodarczy i konsumpcję, na co nie godzą się ich społeczeństwa i lobby przemysłowe.

 

Te świerki nie zginą z powodu kwaśnych deszczy

        Swoiste zobowiązanie w kwestiach związanych z poprawą klimatu Ziemi przypadło Polsce. Wysoki funkcjonariusz naszego rządu przewodniczy pracom wdrożeniowym ustalonym podczas poprzednich konferencji oraz przygotowaniom do następnej VI Konferencji Klimatycznej. Daje to możliwość zasadniczego wpływu na osoby i instytucje kreujące światową politykę w zakresie ochrony środowiska, a ochrony powietrza i klimatu w szczególności - powiedział Jan Szyszko podczas spotkania z dziennikarzami z Klubu Ochrony Środowiska "Ekos".

            Efekty, jakie zdoła osiągnąć polski prezydent wielkiej międzynarodowej instytucji będą podsumowane w Hadze w 2002 r. podczas VI Ramowej Konferencji Stron Konwencji Klimatycznej. O bycie jej gospodarzem zabiega rząd duński, albowiem w tym kraju odnotowano znaczne osiągnięcia w dziedzinie ochrony klimatu. Znamiennym przykładem jest rozwijanie duńskiej energetyki przez wykorzystanie najnowszych technologii produkcji w lokalnych ciepłowniach i oszczędzania energii, oraz promowania i wprowadzenia do planu strategicznego rozwoju duńskiej gospodarki i energetyki odnawialnych źródeł energii. W Danii do jej produkcji wykorzystane jest niemal każde źdźbło słomy, z której w 2030 r. wytwarzane będzie 30% duńskiej energii odnawialnej. Ponadto program zmian w duńskiej energetyce zakłada znaczny rozwój upraw wielu gatunków roślin (drewno wierzby zwanej energetyczną, słoma zbożowa i inne) - w związku z restrukturyzacją rolnictwa w krajach Unii Europejskiej - czyli biomasy niezbędnej do produkcji energii. W ten sposób niewielkie, ale dobrze rozwinięte państwo, będzie realizowało na wskroś ekologiczne wskazanie Unii Europejskiej, aby do 2012 r. co najmniej 12% energii w tych krajach wytwarzać ze źródeł odnawialnych. Będzie to miało istotne znaczenie dla ochrony klimatu Ziemi. Tymczasem u nas miliony ton słomy corocznie gnije na polach, a kotłownie gospodarcze czy komunalne opalane słomą (metan - gaz cieplarniany, jeden z produktów jej rozkładu uchodzi do atmosfery) można policzyć na palcach trzech rąk.

 

                                    tekst i zdjęcia: Jacek Cyrhlewicz