Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

Wraki a środowisko morskie 

Wraki statków spoczywające na dnie mórz i oceanów najczęściej kojarzą się nam ciągle ze skarbami, które znajdują się w ich zatopionych ładowniach, czekając na śmiałków mogących wydobyć je z głębin. Od zakończenia II wojny światowej wraz z szybkim rozwojem środków technicznych umożliwiających odnajdowanie i penetrowanie wraków na coraz większych głębokościach rozwinęła się zupełnie nowa dziedzina działalności ludzi na (a właściwie w) morzu - poszukiwanie i wydobywanie zatopionych skarbów. Ludzką wyobraźnię i żądzę zysku pobudzają ciągle skarby o ogromnej często wartości, o których wiadomo ze źródeł historycznych, że spoczywają we wrakach konkretnych statków i w wiadomych miejscach określonych akwenów. Najbardziej znaną jest chyba historia odnalezienia przez Amerykanina Mela Fishera w 1975 r. u wybrzeży Florydy dwóch hiszpańskich galeonów "Nuestra Senora da Atocha" oraz "Santa Margerita". Statki te wchodziły w skład flotylli, która wypłynęła z Hawany 5 września 1622 r. wioząc w swoich ładowniach dla króla Hiszpanii Filipa IV ogromne skarby w postaci sztab złota i srebra oraz setek tysięcy monet. Po kilku dniach żeglugi flotylla ta dostała się w strefę tropikalnego huraganu, który zepchnął kilka jej statków, w tym te dwa galeony, na brzeg Florydy. 
Dzwon okrętowy z 1777 r. wydobyty z wraku "General Carleton"
(fot. Edward Ceronik)
Statki roztrzaskały się i zatonęły na przybrzeżnych rafach, a morze pochłonęło ponad 500 hiszpańskich żołnierzy, marynarzy i niewolników. Wspomniany już Mel Fisher ze swoją ekipą nurków wydobył z tych wraków złoto, srebro i kamienie szlachetne o wartości ocenionej na początku lat 80-tych na sumę 300 milionów dolarów! Zastosowanie do napędu statków w XIX w. maszyny parowej, a następnie w wieku XX silników spalinowych doprowadziło do gwałtownego rozwoju na świecie żeglugi towarowej, pasażerskiej oraz rybołówstwa morskiego. Niestety zdobycze te znalazły też, a właściwie przede wszystkim zastosowanie we flotach wojennych. Ostatnie dwie wojny światowe spowodowały, że dno wielu akwenów, które były teatrem intensywnych działań wojennych i bitew morskich stanowi istne cmentarzysko wraków statków handlowych, okrętów wojennych i samolotów. Wraki te często mają w swoich zbiornikach znaczne ilości paliwa, a niektóre z nich także groźne środki bojowe i gazy trujące, z najbardziej znanym iperytem na czele. Zagrożenia dla środowiska morskiego Właśnie wypadki poparzeń rybaków wyławianymi z morza przerdzewiałymi pojemnikami z gazami trującymi, a nawet poparzeń dzieci i dorosłych wypoczywających latem na plażach jakie miały miejsce już od lat 60-tych ub. wieku, zwróciły uwagę opinii publicznej, lekarzy i badaczy zajmujących się biologią i ekologią morza na zagrożenia środowiska morskiego jakie stanowią zatopione pozostałości po ostatnich wojnach. W miarę upływu czasu od końca wojny i postępującej szybko w wodzie morskiej korozji pojawiło się następne groźne niebezpieczeństwo jakim jest wydostające się z przerdzewiałych zbiorników wraków paliwo - jako groźba i realne zagrożenie życia biologicznego w morzu. Pojawiające się na powierzchni morza plamy olejowe występowały często na pozycjach, na których rybacy rwali lub tracili swój sprzęt rybacki, stąd też zaznaczone na mapach rybackich pozycje tzw. "zaczepów" oznaczają bardzo często właśnie leżące na dnie morskim wraki, z których powoli wydostaje się paliwo powodujące skażenie środowiska morskiego. Zagrożenie to szczególnie wyraźnie występuje na Morzu Bałtyckim, które w czasie obu wojen światowych było obszarem intensywnych działań wojennych. Na obszarach podlegających polskiej administracji morskiej akwenami, na których w końcowej fazie II wojny światowej zatopionych zostało wiele dużych statków i okrętów, są wody Zatoki Gdańskiej oraz Zatoki Pomorskiej. W rejonie tych zatok znajduje się wiele portów, które w tym czasie stanowiły ważne bazy morskie oraz punkty strategiczne. Porty w Gdańsku, Gdyni, Kołobrzegu i Świnoujściu stanowiły również bazy ewakuacyjne dla setek tysięcy niemieckich uchodźców uciekających z Prus Wschodnich drogą morską przed ofensywą Armii Czerwonej. Jedną z największych tragedii jakie wydarzyły się w tym okresie było zatopienie przez radziecki okręt podwodny w dniu 30.01.1945 r. niemieckiego statku "Wilhelm Gustloff" z ponad 7 tysiącami ewakuowanych z Gdyni Niemców. Według źródeł niemieckich zginęło wówczas około 6 tysięcy ludzi. Wrak tego dużego statku pasażerskiego (208m długości) leży na głębokości 50 m w odległości około 20 mil morskich od Łeby.

Problem zagrożenia środowiska morskiego przez wraki okazał się na tyle poważny, że w 1997 r. Ministerstwo środowiska Finlandii zwróciło się do konwencji HELCOM o wprowadzenie przez wszystkie państwa bałtyckie jednolitej klasyfikacji wraków ze względu na stopień ich zagrożenia dla środowiska morskiego. Podstawowym celem fińskiej klasyfikacji jest określenie kategorii wraków pod względem stopnia ich rozpoznania oraz zagrożenia jakie mogą stanowić dla środowiska morskiego, a także zdefiniowanie działań jakie należy podjąć dla wyeliminowania niebezpieczeństwa. W rok później Fiński Instytut Środowiska przeprowadził pierwszą udaną próbę odpompowania ropy z wraku statku "Park Victory". Łącznie służby fińskiej administracji morskiej i marynarki odpompowały z tego wraku ponad 50 ton ropy. W 1997 r. również Instytut Morski w Gdańsku rozpoczął badania wraku niemieckiego statku szpitalnego "Stuttgardt" leżącego na dnie Zatoki Gdańskiej. Badania prowadzone z udziałem płetwonurków angielskich wykazały skażenie dna morskiego wokół wraku wyciekłym paliwem na obszarze kilkunastu hektarów. W niektórych miejscach warstwa gęstego mazutu zalegającego na dnie miała grubość 40 cm. Udokumentowano na fotografiach podwodnych wiele szkieletów i martwych ryb w tej strefie. Wraki są również zagrożeniem dla rybołówstwa morskiego i przyczyną niekontrolowanych strat w zasobach ryb. Sieci rybackie zerwane w kontakcie z wrakami oplątują je i mogą łowić ryby bardzo długi okres czasu, gdyż wykonane z materiałów syntetycznych (nylon) nie ulegają w środowisku morskim rozkładowi bakteryjnemu (butwienie). Nie oznakowane wraki zalegające na płytkich akwenach o dużym ruchu statków, takich jak na przykład Zatoka Pomorska, stanowią również zagrożenie dla bezpieczeństwa żeglugi statków handlowych o dużym zanurzeniu jakie są budowane i eksploatowane w ostatnich latach.

Korzyści dla środowiska morskiego

Odpowiednio oznakowane nawigacyjnie wraki, pozbawione paliwa i smarów, mogą jednakże mieć również pozytywny wpływ na środowisko morskie, gdyż mogą one stanowić doskonałe siedlisko dla różnych form życia w tym środowisku. Zalegające na dnie morskim wraki - szczególnie w strefie biotycznej stanowią specyficzne habitaty dla glonów i roślin morskich, planktonu, zwierząt osiadłych i ryb. Na powierzchni wraków stanowiących w istocie "sztuczne rafy" powstają między innymi wielotysięczne kolonie omułków i pąkli filtrujących wodę, a ich wnętrza stanowią doskonałe schronienie dla wielu gatunków ryb morskich. W Morzu Bałtyckim szczególnie pożyteczną rolę odgrywają kolonie omułka jadalnego. Ten gatunek małży, mimo iż ze względu na małe zasolenie Bałtyku ma małe rozmiary i nie jest wykorzystywany do celów jadalnych, osiedla się masowo na każdym stałym i twardym podłożu tworząc potężne, naturalne zespoły biofiltrów. Badania wykazały, że na 1m2 twardego podłoża wielowarstwowa kolonia omułków może liczyć ponad 35.000 osobników, a każdy z nich filtruje w ciągu doby kilkanaście litrów wody! Celowe tworzenie "sztucznych raf" nie jest pomysłem nowym, a projekty badawcze prowadzone w wielu krajach - w tym również w Polsce - wykazały, że tworzenie takich podmorskich oaz życia jest bardzo pożyteczne dla środowiska naturalnego. Realizowany od kilku lat przez Akademię Rolniczą w Szczecinie projekt posadowienia na Zatoce Pomorskiej sztucznych raf wykonanych z betonowych kręgów wykazał, że trwałe ściany takich raf stanowią doskonałe podłoże dla kolonii omułków, których sukcesja przebiega bardzo szybko, co z kolei ma bardzo pozytywny wpływ na oczyszczanie wód zatoki z substancji organicznych zrzucanych do morza wodami Odry .
W 1997 r. w Kanadzie u wybrzeży wyspy Vancouver został odholowany w morze i zatopiony niszczyciel HMCS "Saskathewan" o długości 122 m. Okręt był rozbrojony i pozbawiony paliwa i smarów. Zatopienie tego okrętu na głębokości 40 m. było częścią projektu Artificial Reef Society (Stowarzyszenia Sztucznych Raf) Kolumbii Brytyjskiej. Wraki jako dziedzictwo kultury materialnej Obecne techniki i sprzęt pozwalają na coraz głębsze i dłuższe przebywanie człowieka pod wodą, a nurkowanie swobodne w celach rekreacyjnych stało się bardzo popularną formą "turystyki podwodnej". Tymczasem wiele wraków statków z dawnych epok stanowi źródło cennych znalezisk i informacji związanych z różnymi aspektami ówczesnego życia. 
Kolonie omułków (Mytilus edulis) na burcie statku
(fot. Jeremiusz Dutkiewicz)

Mogą one stanowić materialne dowody techniki budowy statków i ich wyposażenia, uzbrojenia oraz miejsca znajdowania przedmiotów życia codziennego ówczesnej załogi, pobudzają one również wyobraźnię różnego rodzaju "poszukiwaczy skarbów". Często wiele jednostek znajdujących się pod wodą na dostępnych głębokościach jest penetrowana i ograbiana systematycznie, należy więc poczynić odpowiednie wysiłki, dla objęcia takich historycznych obiektów odpowiednią ochroną, aby ani siebie, ani następnych pokoleń nie pozbawiać dostępu do źródeł informacji oraz przedmiotów materialnych stanowiących nasze dziedzictwo kulturowe. Warto tu wspomnieć o najciekawszym chyba polskim odkryciu. W 1989 r. odkryty został przez nieżyjącego już niestety znanego polskiego fotografika podwodnego, inżyniera ichtiologa Michała Woźniewskiego, wrak angielskiego okrętu "General Carleton of Whitby", który zatonął w czasie sztormu wraz z całą załogą 27 września 1785 r. na wysokości Dębek. Był to bliźniaczy okręt słynnego "Eudeavoura", na którym pływał po pacyfiku James Cook. Z wraku wydobyto jeden z najstarszych w Europie zachowanych dzwonów okrętowych, który znajduje się obecnie w zbiorach Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. W październiku 2000 r. statek Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie m/v "Nawigator XXI" w trakcie badań prowadzonych w Zatoce Pomorskiej wykrył wrak niemieckiego transportowca "Memel", który zatonął po wejściu na minę w styczniu 1945 r. na wodach Zatoki Pomorskiej. Wrak ten był nie znany i oznaczony dotychczas w polskich publikacjach nautycznych i mapach morskich. Świadczy to dobitnie o tym, że istnieje konieczność prowadzenia systematycznych poszukiwań i inwentaryzacji wraków zalegających w naszej strefie ekonomicznej. Należy prowadzić odpowiednio przygotowane pod względem metodycznym badania zmierzające do odnalezienia, identyfikacji i sklasyfikowania wraków. Na podstawie tych badań możliwe będzie bowiem określenie stopnia i rodzaju zagrożeń jakie niosą one dla środowiska morskiego, sposobu ich zabezpieczenia, a także możliwości ich wykorzystania dla celów badawczych.


tekst: Marek Szulc
Autor wyraża podziękowanie redakcji "Magazynu Nurkowanie"
za udostępnienie fotografii do niniejszego artykułu.