Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

POLSKIE LASY CENNE JAK WAWEL

 

            Nasze lasy są najbardziej naturalną formacją przyrodniczą w polskiej przyrodzie. Są nie tylko warunkiem równowagi ekologicznej. Od przeszło tysiąca lat były pod specjalnym nadzorem wszystkich władców. Oby tak pozostało. Są też jednym z warunków ciągłości życia wielu innych gatunków roślin i zwierząt, także ludzi, są jednym z głównych elementów rodzimego krajobrazu. Stwarzają możliwość neutralizacji zanieczyszczeń, erozji gleb, stabilizują klimat, ograniczają klęski żywiołowe i zagrożenie powodzią. Są też lasy samą w sobie wartością ekonomiczną.

             Wszystkie wymienione i inne przymioty lasów sprawiają, iż jest to ogromne, niemożliwe do jednoznacznej oceny dobro narodowe. Niestety, argumenty te nie trafiają do przekonania kilkuset polskim parlamentarzystom. Widzą oni w lasach majątek, oceniany z grubsza i w sposób niepełny, trywialny i chyba bardzo prostacki, na 70 miliardów dolarów. Tak wypada ocenić ich niezborne działanie na rzecz uchwalenia przez Sejm, po raz pierwszy w Polsce z inicjatywy obywatelskiej, ustawy O zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju.

            Wypada dodać - o zachowaniu niepodzielnym, o uchwaleniu tego aktu prawnego bez precedensu w polskiej tradycji parlamentarnej, jeśli nie liczyć inicjatyw Sejmu Czteroletniego. Z ducha poszanowania narodowego dobra zrodziła się Społeczna Inicjatywa Ustawodawcza, którą poparło w bardzo krótkim czasie około 200 tys. obywateli. Dla jasności - nie byli to tylko leśnicy, których jest zaledwie około 35 tys. Inicjatywa trafiła pod obrady Sejmu - za zgodą i po uznaniu zasadności takiej inicjatywy wyrażonej przez wszystkie kluby poselskie i większość posłów - już w listopadzie 1999 r. Oczywistość troski o zachowanie strategicznych polskich dóbr narodowych, w tym lasów, zdawała się nie do podważenia i zlekceważenia

            Aliści stało się inaczej. Przez prawie 80 tygodni, czyli ponad półtora roku, projekt ustawy śpi snem, przypominającym martwicę, w sejmowych szufladach. W kuluarach można jednak usłyszeć szepty, jakby nie chciano budzić tej sprawy, że pomysł, owszem niezły, ale może lepiej będzie jak zajmie się nim nowy "garnitur" posłów. Najlepiej za jakiś czas, w następnej kadencji. Bo teraz walka o polskie dobra naturalne i projekt obywatelskiej ustawy mało komu się opłaca. Jeśli liczy tylko na ponowne zajmowanie poselskiego stołka, to nic dziwnego, i taka nierychliwość jest jakby oczywista.

            W wydanym 15 maja br. Oświadczeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej czytamy m.in. że działając w imieniu obywateli popierających projekt ustawy, nie dostrzega usprawiedliwienia dla opieszałości legislacyjnej nad projektem ustawy [...] i apeluje do parlamentarzystów o uchwalenie ustawy jeszcze podczas obecnej kadencji Sejmu. Równocześnie dostrzegając zagrożenie wynikające z pojawiających się głosów za prywatyzacją i reprywatyzacją zasobów objętych projektem ustawy, zwraca się do wszystkich obywateli, którym leży na sercu dobro publiczne, o poparcie starań Komitetu o pilne uchwalenie ustawy.

            Co jest grane? Po prostu, taki majątek narodowy jak lasy, wody, kopaliny decydujące o strategicznym bezpieczeństwie Polski, są bardzo łakomym kąskiem. Dobro publiczne ma nie tylko wymiar ekonomiczny, jest ono przede wszystkim warunkiem zrównoważonego rozwoju kraju, co do tego parlament i rząd już dawno wyraziły się zgodnie i jednoznacznie, uchwalając w swoim czasie odpowiednią Strategię. Ale dobra naturalne mają też gigantyczne znaczenie moralne, społeczne, ekologiczne, są jednym z kamieni węgielnych życia narodu nie tylko "tu i teraz" ale jeszcze bardziej w przyszłości.

            - Trudno powstrzymać się przed stwierdzeniem, że w sprawie obywatelskiego projektu ustawy o narodowym charakterze dóbr naturalnych wielce popularna wśród posłów stała się postawa wyrachowanego hipokryty. Z początku zgodnie popierana z czasem inicjatywa obywatelska i projekt ustawy stały się pionkiem w parlamentarnych grach politycznych i politykierskich. Wygaszono - jak to się nazywa w sejmowych kuluarach - projekt. Ogłosimy listę przeciwników tej ustawy do wiadomości wyborców - zapowiada Jan Podmaski, jako pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Obywatelskiej, na co dzień dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Pile.

            Skuteczne zahamowanie na półtora roku prac sejmowych nad obywatelskim projektem ustawy jest tym bardziej niezrozumiale, że składa się on z zaledwie siedmiu artykułów, odbyły się cztery posiedzenia sejmowej komisji nadzwyczajnej w tej sprawie, projekt uzyskał siedem pozytywnych ekspertyz specjalistycznych. O zahamowaniu dalszego biegu prac nad ustawą O zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju zdecydował jeden głos. Pretekstem były przygotowania do ustawy reprywatyzacyjnej. Ale ona przepadła, tak jak było to do przewidzenia. Niezależnie od dalszych losów reprywatyzacji Komitet apeluje do Marszałka Macieja Płażyńskiego o zakończenie prac nad ustawą o ochronie zasobów strategicznych. Tymczasem okazało się, że wielu posłów ma za nic inicjatywę obywatelską, woli po swojemu "grać w kulki", spowalniać prace parlamentu do żółwiego, a nawet ślimaczego tempa. - Zauważalny był w tym przypadku wpływ lobby prywatyzacyjnego. Nawet mało obeznani z procedurami parlamentarnymi czy wielką ekonomią łatwo domyślają się, że z lasów państwowych, a w istocie narodowych, lobbyści prywatyzacji chcą zrobić zastaw. A jest to ostatni tak wielki zasób kapitałowy, z którego żyje zaledwie garstka leśników i przetwórców drewna, ale korzysta w inny, nieodpłatny sposób, znaczna część społeczeństwa. Rozbijanie leśnictwa oznacza osłabienie władzy państwowej, lasy są zasobem zasadniczym dla gospodarki i społeczeństwa Polski - powiedział poseł Jarosław Kaczyński, zastępca przewodniczącego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. Polskie lasy to 8,8 mln ha, lasy prywatne to zaledwie 1,5 mln ha, z czego osoby fizyczne posiadają nieco ponad 1,4 mln ha.

            Traktowanie lasów polskich jako zastaw przypomina "szarpanie postawu sukna", a lekceważenie inicjatywy obywateli, domagających się ich niepodzielności i ochrony dla przyszłości narodu, to nic innego jak łamanie Konstytucji. - Mówiąc językiem sejmowym ustawę "utopiono" w imię rozgrywek grupowych i "kolonizacji państwa" w imieniu grup kapitałowych. W istocie rzeczy dawni właściciele lasów, w imieniu których zabierają głos niektórzy posłowie, nie mają znaczenia - dodał J. Kaczyński

          Od zakusów reprywatyzacyjnych nie chronią lasów państwowych ustawy o lasach, prawo wodne, prawo geologiczne i inne przepisy. Ustawa chroniąca lasy jako dobro całego narodu powinna im gwarantować niepodzielność i pełny udział w zrównoważonym rozwoju kraju. Lasy powinny pozostać jako zasób Skarbu Państwa, niepodzielny w imię doraźnych interesów politycznych. W grę wchodzi ewentualnie rekompensata, na która zgadzają się Lasy Państwowe, za niespełna 1,5 mln ha - przypomniał Dyrektor J. Podmaski. Zacytował też fragment listu Komitetu do marszałka Sejmu: Uchwalenie tej ustawy powinno być aktem politycznym ponad podziałami w interesie dobra ogólnonarodowego. Dalszy los projektu ustawy zależy od rozwagi i racjonalnego, zgodnego działania wielu posłów.

 

                                                                                                                        tekst: Jacek Cyrhlewicz