Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

POŻYTECZNE STARE SZKŁO

            Do wyprodukowania jednej tony opakowań szklanych potrzeba 680 kg czystego piasku szklarskiego, a także ponad 80 kg skalenia i wapienia, 181 kg dolomitu, ponad 270 kg sody, czyli węglanu wapnia, i około 300 kg szkła używanego, czyli stłuczki. Jedna tona tego surowca wtórnego zastępuje 1,2 tony kosztownych (wydobycie i transport), nieodnawialnych surowców naturalnych. W dużym nowoczesnym piecu szklarskim jest zazwyczaj 50-75 ton tej mieszaniny, która staje się ciekłym szkłem w temperaturze 1450-1550 stopni C. Z pieca wędruje do automatów formujących gotowy wyrób. W Hucie Szkła "Jarosław" S.A. w Jarosławiu są 4 takie piece, a więc tempo produkcji jest niezwykle szybkie, a wydajność ogromna.

Trzeba szklanym odpadom pomóc trafić do huty szkła

Nie ma nowego szkła bez starego

            Huta wytwarza 4,5 mln na dobę, a rocznie prawie 2 miliardy ekologicznych szklanych opakowań, oznakowanych na denku dużą literą J. Są to słoiki różnych rozmiarów i kształtów do przetworów owocowych i warzywnych, butelki do piwa, butelki tzw. monopolówki do napojów alkoholowych, oraz ogromne ilości niewielkich słoików i butelek do jednorazowego użytku, w które pakowane są odżywki dla dzieci, a także wiele rodzajów butelek do napojów chłodzących. Tak ogromna produkcja wymaga gigantycznej ilości surowców. Niezbędna jest również tzw. stłuczka, czyli zużyte opakowania szklane.

         - Do naszej huty trafia 80 proc. zbieranej w całej Polsce stłuczki szklanej. Opłaca się ją wozić nawet z odległości 500 i więcej kilometrów. Huta ma stałych dostawców tego materiału - firmy wyspecjalizowane w recyklingu odpadów, i sojuszników, czyli organizacje ekologiczne, samorządy, gminy, szkoły zbierające odpady szklane. W wielu miejscowościach, na wsi i w osiedlach dużych miast, rzucają się w oczy zestawy kolorowych pojemników, m.in. na opakowania szklane. Niestety, ciągle jeszcze ogromna ilość cennego materiału się marnuje, miliony butelek i słoików możemy zauważyć w lasach, na polach, także na terenach wypoczynkowych. Ogromna ilość stłuczki trafia jeszcze na wysypiska, odpady szklane należą do najbardziej uciążliwych da środowiska. Miliony ton tego surowca zalegają bezużytecznie w naszych domach, od piwnic po strychy, w garażach - powiedział Bogdan Korczewski, szef Recykling Centrum w Jarosławiu, firmy dbającej o napływanie stłuczki do huty.

            Brakuje w kraju specjalistycznych centrów selekcji, gdzie zebrane odpady szklane powinny być czyszczone, barwne szkło oddzielane od kolorowego, pozbawione etykiet i lakierowanych napisów, zakrętek i kapsli metalowych. Zaledwie kilkanaście z kilkuset w kraju firm zajmujących się gromadzeniem surowców wtórnych ma takie możliwości, a m.in. spółka "Beskid" w Żywcu, woj. śląskie, czy Centrum Recyklingu w Radomiu, woj. mazowieckie.

Zużyte szkło trzeba zbierać na wsi i w stolicy

            Od dawna zapowiadane wsparcie finansowe dla chętnych do tworzenia firm selekcji odpadów - kredyty, ulgi podatkowe, dotacje celowe, pożyczki - są trudne do uzyskania, m.in. z powodu znacznego sformalizowania przepływu środków, długotrwałych procedur planowania i realizacji inwestycji, braków specjalistycznego oprzyrządowania. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakłada na nie obowiązek selektywnej zbiórki odpadów, także szklanych. Gminy w tym zakresie mogą korzystać z pożyczek (często umarzanych) z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (np. priorytety w grupie IV - ochrona powierzchni ziemi, a gminne i międzygminne programy zagospodarowania odpadów komunalnych w grupie X - oszczędzanie surowców).

 

            Jedzie stłuczka z daleka

            Stłuczka trafia do Jarosławia z całej Polski. Dlatego od kilku lat Centrum rozwija rozmaite akcje promocyjne i edukacyjne, zachęca do współpracy i wyjaśnia dlaczego nie należy szklanych opakowań wyrzucać byle gdzie, lecz wrzucać do specjalnych oznakowanych pojemników. W znacznie bogatszych od Polski krajach Unii Europejskiej, np. w Niemczech, z 3,5 mln ton opakowań wraca do hut 2,8 mln ton stłuczki. W bogatej Szwajcarii do hut wraca około 100 proc. zużytych opakowań szklanych. W Jarosławiu kilka lat temu pierwsze pojemniki na odpady szklane zakupione przez hutę umieszczono przy kościołach i szkołach. W zamian huta kupowała produkty do jadłodajni dla ubogich i bezdomnych oraz dla szkolnych stołówek. Nauczyciele dostają w prezencie kasety wideo z lekcjami na temat recyklingu opadów, najbardziej wydajni zbieracze, często uczniowie najmłodszych klas - nagrody, w postaci książek i sprzętu sportowego. Podobne akcje zaczęły prowadzić niektóre szkoły w Warszawie, w ten sposób do ponownego przerobu trafiają znaczne ilości puszek aluminiowych i opakowań szklanych.

            Niestety, nie wszystkie osiedla, zarówno w stolicy jak i w innych miastach i wsiach, są wyposażone w zestawy pojemników na odpady użytkowe. Jeszcze zbyt rzadko zbieranie stłuczki szklanej jest przedsięwzięciem dochodowym, popieranym czy dofinansowanym przez samorządy gmin, które mają za mało środków m.in. na zakup trwałych pojemników lub choćby worków, wstępną obróbkę stłuczki, zatrudnianie do tych prac bezrobotnych i bezdomnych, jak to ma miejsce w Warszawie, gdzie zatrudniono m.in. mieszkańców domów opieki "Markotu".

               Prezydent wyróżnił "Przyjaznych dla środowiska"

            Dzięki selektywnej zbiórce szklanych odpadów można skuteczniej chronić środowisko. Jak wynika z analiz masy odpadów usuwanej na składowiska, przeprowadzonej w Instytucie Gospodarki Odpadami, w jednej tonie jest około 110 kg szkła, czyli ponad 12 proc. ich objętości. To oznacza trwałe zanieczyszczenie środowiska i marnotrawienie blisko 600 tys. ton odpadów szklanych oraz straty sięgające 50 mln zł rocznie. Wszystkie polskie huty szkła wytwarzają ponad 800 tys. ton opakowań ze szkła, a w postaci stłuczki wraca do ich pieców tylko 100-120 tys. ton. W jarosławskim Recykling Centrum policzono, że przeciętnie w jednym powiecie, czyli w kilkunastu gminach, zalega na polach, w lasach, w rzekach i stawach, w piwnicach i na strychach domów co najmniej 7-10 ton szklanego złomu. Jest to ilość do zebrania w ciągu kilku dni i okazja do niezłego zarobku. Dlatego Huta w Jarosławiu zawiera z gminami, przedsiębiorstwami komunalnymi, bazami selekcji odpadów umowy o stałą dostawę tego cennego surowca.

Gmina Łękawica, pow. żywiecki, sołtys pomaga zbierać odpady szklane

            Dobrym przykładem jest wyróżniony w kwietniu 2001 r. przez prezydenta RP tytułem "Przyjazny dla środowiska" powiat Żywiec, woj. śląskie. Taki sam tytuł dostała żywiecka Spółka "Beskid" zajmująca się odbiorem i selekcją odpadów, która po zebraniu z 18 gmin sprzedaje hucie w Jarosławiu ponad 1000 ton stłuczki rocznie. W jednej z żywieckich gmin Koszarawa odzyskuje się około 15 kg/rok stłuczki w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Przy ruchliwych drogach Żywiecczyzny, regionu popularnego wśród turystów nie mniej niż Podhale, znajdują się barwne tablice informacyjne gdzie i jak można pozbyć się odpadów aby nie szkodzić środowisku. Podobny do żywieckiego system zbiórki i selekcji odpadów, w tym stłuczki szklanej, wprowadzi niebawem około 20 gmin skupionych w Fundacji Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich. Warto przypomnieć, że nasze huty szkła potrzebują rocznie co najmniej 60 tys. ton stłuczki.

            Niestety, ciągle nieliczne są gminy, które dobrze lub choćby jako tako spełniają nakazy ustaw o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz ustawy o odpadach. Niewiele gmin rozwiązuje ten problem z korzyścią dla środowiska, swoich finansów i mieszkańców (np. w Żywcu do selekcji odpadów zatrudniono na stałe 22 osoby). Nieliczne uświadamiają swoim mieszkańcom, że zamiast płacić za składowanie odpadów powinni na nich zarabiać w systemie selekcjonowanej zbiórki, m.in. odpadów szklanych. Dobre przykłady gmin takich jak Żywiec, Sanok, Koszalin, Rzeszów, Zamość, Przeworsk i wiele innych podaje Recykling Centrum z Jarosławia na podstawie kilkuletniej owocnej współpracy z nimi. Tymczasem Związek Gmin Podhalańskich wywozi swoje odpady aż na Śląsk i dobrze za to płaci, a odpady z Warszawy po kilkadziesiąt ton dziennie trafiały do niedawna "po cichu" na składowisko w Mażanach koło Kętrzyna w woj. warmińsko-mazurskim. Ten proceder uprawiają nie tylko gminy małopolskie czy stołeczne, podrzucanie innym swoich odpadów jest nagminne w całym kraju. I jest to ciągle bezkarny proceder marnotrawienia wielu odpadów użytecznych, np. w hutach szkła.

 

                                                            tekst i zdjęcia: Jacek Cyrhlewicz