Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

WODA ZNACZY ŻYCIE


 

               Po raz drugi w ciągu pięciu lat gigantyczne kwoty przeznaczane są na usuwanie skutków powodzi. Nie ma mądrego, który by powiedział jak uniknąć następnej klęski. A wiele wskazuje, że może znowu wody naszych największych rzek i zupełnie maleńkich potoków narobią szkód i wystawią ludzi, samorządy, komitety i władze każdego szczebla na próbę. Ostatnio były to próby bardzo kosztowne, zakończone bezradnością i nacechowane "mądrością po szkodzie". Nadal troska o wodę jest istotna dla nielicznych.

              Dość ładne określenie "gospodarka zasobami wodnymi kraju" ma swój urok, ale niewielkie znaczenie praktyczne. Właśnie doczekaliśmy zmian w ustawie o ochronie środowiska, zacznie obowiązywać niebawem nowe prawo wodne wraz z przepisami wykonawczymi. Od czerwca br. obowiązuje ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków. Ale samo prawo nie ochroni nas przed żywiołem, ani nie zapobiegnie marnotrawstwu wody, czy to zużywanej w nadmiarze, czy bezmyślnie zanieczyszczanej. 

            Nowe prawo wodne ustala nowy system zarządzania wodami dorzeczy Wisły, Odry i rzek Przymorza, tj. wpadających wprost do Bałtyku. Za sprawy związane z wodą odpowiadać będą minister, szef Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, regionalni dyrektorzy gospodarki wodnej i samorządy. Największym wrogiem wody jest człowiek, a dokładniej ten, kto ją zanieczyszcza i nie potrafi przed zanieczyszczeniami ochronić. Dlatego ścieki nasze codzienne, czy to woda z wanny lub z prania albo gnojowica z hodowli zwierząt, są groźne. Konieczne jest więc dbanie by wód nie niszczyć, a o ich czystość dbać przez oczyszczanie. Inne zagrożenie dla wód to zbyteczne meliorowanie terenów podmokłych, co powoduje przekształcenia różnorodności biologicznej, i to w najmniej pożądanym kierunku - zubożenia różnorodności. Fatalne skutki odwodnień najbardziej znane są przyrodnikom, mają fatalne skutki dla ochrony gatunkowej setek roślin i zwierząt.
Oczka wodne, jeziora, rzeki - musimy je chronić 

            Dlatego tak istotna była ratyfikowana przez Polskę w 1978 r. Konwencja z Ramsar czy Konwencja Berneńska z 1979 r. O ochronie dzikiej przyrody i naturalnych siedlisk oraz Dyrektywa Siedliskowa Unii Europejskiej. Ich skuteczność w następnych latach zależeć będzie wprost od wspomnianych wcześniej przepisów naszych ustaw o ochronie wód. Jedną z najtrudniejszych do pokonania barier jest od początku naszych negocjacji członkowskich z UE obszar "środowisko", a m.in. problematyka wodna. Z wielu powodów - także ekonomicznych - nie możemy uzgodnić długości okresu przejściowego z powodu wymogu zbudowania dla każdej miejscowości liczącej ponad 2 tys. mieszkańców sprawnej oczyszczalni ścieków. Negocjacje te są opóźnione o co najmniej 9 miesięcy. Jak podkreśliła niedawno Margot Wallstroem, komisarz UE ds. środowiska, "tylko 10 proc. polskich rzek ma dobrą wodę i jedynie niewielka część zasobów wodnych może być używana jako woda pitna, nawet po oczyszczeniu". Powolny postęp w tej dziedzinie następuje dzięki wyhamowaniu wielu dziedzin produkcji przemysłowej i dość szybkim, w ciągu 10 ostatnich lat, tempie budowy oczyszczalni ścieków komunalnych.

            Oczyszczalnie dla małych miejscowości powinny zacząć działać do końca 2015 r., a dla miejscowości liczącej ponad 15 tys. mieszkańców - do 2010 r. Nowe prawo wodne nakazuje co 6 lat ustalać plany gospodarowania wodą w dorzeczach Wisły, Odry i rzek Przymorza. Planowanie powinno obejmować także ochronę przed powodzią i zapobieganie suszom. Dla pełnej ochrony wód konieczne jest przestrzeganie obowiązku, pod kontrolą społeczną, oceniania oddziaływania na środowisko wszelkich inwestycji, robót ziemnych, zwłaszcza wodnych, powodujących zaburzenia w stosunkach wodnych i poboru wód do celów komunalnych i dla potrzeb rolnictwa. Wszystko to w celu wspomnianego wcześniej zahamowania zmian w różnorodności biologicznej w zlewniach rzek i obszarów dorzeczy.

            Nowa ustawa wprowadza nową klasyfikację wód, dzieli je na 5 klas, przede wszystkim wody powierzchniowe - do spożycia, do życia ryb i innych gatunków zwierząt, w środowisku słodkowodnym i przybrzeżnym morskim, wód w kąpieliskach. Nie mniej istotne będą opłaty za korzystanie z wód, co będzie regulowała ustawa o ochronie środowiska. Wprowadzenie 1 kg substancji ze ściekami będzie kosztowało 175 zł, pobór 1 m sześc. wody podziemnej - 3 zł, a pobór 1 m sześc. wody powierzchniowej - 1,50 zł. Jeśli ktokolwiek będzie korzystał z poboru wody bez odpowiedniego pozwolenia lub wprowadzał ścieki do wód, będzie musiał ponieść opłaty większe o 500 proc.
Oczyszczalnia dla każdej miejscowości - to problem ekonomiczny i ekologiczny

Bezpłatne będzie używanie wód m.in. do celów energetycznych, gorących wód podziemnych pod warunkiem zwrócenia takiej samej ilości wody nie gorszej jakości niż pobrana, do nawadniania terenów upraw rolnych i leśnych oraz do hodowli ryb.    

           W przepisach chroniących nasze wody nie było dotąd określeń "zbiorowe zaopatrzenie w wodę" i "zbiorowe odprowadzanie ścieków". Będą one regulowały działalność przedsiębiorstw wodnych i kanalizacyjnych. Za ten rozległy problem odpowiedzialny jest Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, a poza nimi gminy, które zaopatrzenie w wodę i usuwanie ścieków w sposób bezpieczny dla środowiska mają wykonywać jako zadanie własne. Zarówno dostarczanie wody do konsumpcji, jak i usuwanie ścieków będzie odbywało się na podstawie specjalnych umów między firmami wodno-kanalizacyjnymi a odbiorcami przyłączonymi do sieci wodociągowej lub kanalizacyjnej. Ustawa będzie miała istotne znaczenie dla poprawy zaopatrzenia w wodę i uszczelnienia często dzikiego obecnie odprowadzania nie oczyszczonych ścieków.
 

          Do najcenniejszych obszarów zależnych od wody należą liczne zbiorowiska roślinne występujące w krainach pojezierzy, w dolinach rzek, śródpolne i śródleśne oczka wodne, tereny podmokłe i zabagnione, trzcinowiska i oczerety, wiele rodzajów łąk, starorzecza, wyrobiska torfowe, wypełniające się wodą piaskownie i żwirownie. Każde z tych środowisk ma znaczenie lokalne, a często wpływa na znacznie większy obszar. Wspomniane wcześniej konwencje i dyrektywy wskazują na konieczność ochrony już nie tylko wód, lecz całych kompleksów naturalnych, jak doliny rzek czy pojezierza. W wielu przypadkach konieczna jest renaturyzacja, która bardzo często polega na przywróceniu właściwych stosunków wodnych, np. na terenach pochopnie odwodnionych przez meliorowanie.

            Nakazy, zakazy, perswazje, zalecenia, zbiory przepisów wykonawczych do ustaw - to jedno. Znacznie trudniej jest monitorować i kontrolować ich wypełnianie, aby istota ochrony środowiska nie sprowadzała się do haseł i pobożnych życzeń. Nieodzowne są doskonalsze normy, metodyki pomiarowe, kryteria jednolite dla całego kraju, zgodność z prawami europejskimi. Zgodnie z nowymi przepisami mają być powołane centra branżowe, które będą działać zgodnie z zasadami ogólnymi Unii Europejskiej, ale także zgodnie z warunkami w naszym kraju. Jednym z organów kontrolnych powołanych do nadzorowania przestrzegania zbiorów prawa ekologicznego jest Inspekcja Ochrony Środowiska. Jej rola także będzie zamieniana tak, aby zapewnić skuteczną kontrolę wykonywania obowiązku ochrony wód. W listopadzie 2000 r. Polska podpisała porozumienie z Europejską Agencją Środowiska w celu jednolitego z krajami UE działania m.in. na rzecz ochrony wód śródlądowych i ochrony przyrody.

            Jedną z poważnych trudności jest przygotowanie organizacyjne i pod względem kadrowym samorządów gmin, powiatów i administracji wojewódzkiej do przestrzegania nowych przepisów ustawy o ochronie środowiska i prawa wodnego. Nowe przepisy muszą dopiero utorować sobie drogę do praktyki, a to musi potrwać. Oby w tym czasie nie dochodziło do rażących naruszeń interesów środowiska. Jednym z jaśniejszych punktów, jaki pojawił się ostatnio w prawodawstwie, jest także ustawa o niepodzielności i zachowaniu narodowych dóbr strategicznych, do których zalicza się przede wszystkim lasy, wody, kopaliny, parki narodowe. Ten dokument będzie - należy na to bardzo liczyć - skutecznym wędzidłem hamującym sobiepańskie i egoistyczne działania wielu wójtów czy starostów, samorządów i radnych, którzy wiele fragmentów naszego kraju uznali za swoje, przehandlowali wiele gruntów, lasów, jezior, aby zaspokoić swoje doraźne potrzeby. Często takie postępowanie prowadzi do dewastacji, np. Długiego Ostrowa, gdzie gospodarowanie terenem na brzegu grozi degradacją wód jeziora Śniardwy.

 

                                                tekst i zdjęcia: Jacek Cyrhlewicz