Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

RATUJMY PUCYFIK

            Zatoka Pucka, zwana przez kaszubską ludność Małym Morzem, a przez helskich naukowców Pucyfikiem, od niepamiętnych czasów stanowiła okno na świat i spichlerz żywności pochodzenia morskiego. Pomimo silnej degradacji, zatoka pozostaje nadal obszarem cennym przyrodniczo - ze względu na bogactwo gatunków roślinnych i zwierzęcych oraz równoczesne występowanie gatunków słodko- i słonowodnych. Zatoka Pucka jest od pełnego morza oddzielona Mierzeją Helską, a od strony Zatoki Gdańskiej ograniczona podwodnym wałem piaszczystym zwanym Rybitwią Mielizną. Ma bardzo niewielkie zasolenie (0,005 promila), spowodowane dużym dopływem wód rzecznych, małym parowaniem i słabą wymianą wód z oceanem. W 1978 r. część wód Zatoki Puckiej włączonych zostało do Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Był to pierwszy w Polsce chroniony obszar wód morskich.

            Turystyka narodziła się tu dopiero 100 lat temu. Ekosystem Bałtyku istnieje w formie jaką dziś widzimy ok. 3,5 tys. lat. Jest to więc bardzo młode morze, które ewoluowało razem z człowiekiem. Tymczasem człowiek próbuje regulować brzeg morza, umacniać go, przez co działa wbrew naturze - bo proces odnowy brzegów nie jest naturalny. Narastający ruch turystyczny spowodował wycinanie trzcinowisk, tak charakterystycznych dla ekosystemu zatoki, i nawożenie piasku morskiego na brzegi. Prywatni właściciele campingów tworzą nie istniejące tu nigdy plaże, z których piach jest wywiewany w stronę morza. Władze umacniają brzegi przed sztormami zabetonowując je, budując poldery i falochrony. Nie ma możliwości, by którakolwiek ryba przeprowadziła tarło w takich warunkach, ponieważ nie ma już trzcinowisk, nie ma miejsc chowania się narybku, nie ma też siedlisk dla ptaków, skorupiaków i małży. A przecież ratowanie lądu przed morzem to ratowanie przyrody przed samą sobą. Niegdyś, przed tysiącami lat, woda pomiędzy morzem a Zatoką Pucką przelewała się przez miejscami zanikający Półwysep Helski. Dziś rozmywany jest nie tylko półwysep, ale niemal całe polskie wybrzeże i każda tona piasku przerzucona z Zatoki Puckiej na wybrzeże morza będzie zabrana przez wodę. Działania umacniające brzeg doprowadzają zaś do powstawania nowego sztucznego siedliska, do którego zaczęły wkraczać nowe organizmy.

            Program Ochrony Wód Zatoki Puckiej i Gdańskiej

            - Eutrofizacja to niezwykle ważny problem dla Morza Bałtyckiego. Jest ono takim "stawem śródwioskowym", bo w wyniku tego, że wszystko do niego spływa, widać co się w tych wioskach dzieje. - opowiada dr Krzysztof Skóra, szef Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego w Helu. Redukcja wprowadzanego do Bałtyku gigantycznego ładunku fosforu i azotu to ratunek dla wielu elementów morza, gatunków i siedlisk. - Jeśli jednak zredukujemy zanieczyszczenia do poziomu naturalnego, nie będzie tu tylu ryb ile było ich w latach 70 i 80. Użyźnienie morza powoduje bowiem wzrost jego produkcji. Wzrost zawiesiny powoduje, że światło nie dociera do dużych głębokości zawężając siedlisko dla organizmów, często stanowiących bazę pokarmową dla ryb. Brakuje podwodnych łąk i lasów roślinnych. - dodaje dr Skóra.

Społeczność lokalna, władze i inwestorzy powinni zrozumieć, że rozwój turystyki oraz rybołówstwa jest uzależniony od funkcjonowania ekosystemu Zatoki Puckiej

            Rozpoczęty przez Komunalny Związek Gmin Władysławowo w 1998 r. Program Ochrony Wód Zatoki Puckiej i Gdańskiej miał za zadanie uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej w zlewni zatok, a co za tym idzie poprawienie czystości ich wód oraz umożliwienie odtworzenia bioróżnorodności fauny i flory. Całkowity koszt inwestycji wyniósł ponad 18,1 mln euro, z czego 18 proc. pokryła Fundacja EkoFundusz. W ramach Programu wykonano cztery przedsięwzięcia, które dotyczyły gospodarki wodno-ściekowej miasta Hel, oczyszczalni ścieków w Jastarni-Juracie i Swarzewie (wraz z kolektorami sanitarnymi) oraz sieci kanalizacyjnej i tłocznej w trzech miejscowościach gminy Puck. Budowa kolektorów na terenie kilku miejscowości nadmorskich oraz rurociągu zrzutowego ścieków oczyszczonych ze Swarzewa umożliwiła zebranie ścieków od stałych mieszkańców i turystów w sezonie oraz wyeliminowała wpływ eutrofizacyjny ścieków na bardzo czuły ekosystem Zatoki Puckiej. Bakteriologiczne analizy oczyszczonych ścieków, a także badania organizmów dennych żyjących w pobliżu ujścia oczyszczonych ścieków w Zatoce Puckiej świadczą o wysokim stopniu ich oczyszczenia i wykazują wzmożony rozwój organizmów dennych zatoki.

            Stan kąpielisk na zatoce poprawił się dzięki wybudowaniu oczyszczalni ścieków, ale na tym nie powinna się zakończyć działalność na rzecz oczyszczania wód Zatoki Puckiej. - Słyszymy często, że zatoka jest coraz czystsza, że sytuacja wygląda coraz lepiej. Jako biolog morza nie widzę jednak poprawy stanu ekologicznego, a wręcz widzę degradację w zatoce. Bo w przyrodzie należy chronić łącznie siedlisko, gatunki i procesy ekologiczne. Jeśli w działaniach ochronnych zabraknie któregoś z tych elementów, nie ma mowy o poprawie warunków ekologicznych. - mówi dr Skóra. O środowisku morskim nie myśli się w kategoriach ochronnych, przykładem jest fakt, że żadna z roślin morskich nie jest prawnie chroniona. Dlaczego, mimo okrzyków o poprawie czystości wód zatoki, nie przybywa tu ryb? Szczupak i okoń są bliskie wyginięcia, podobnie płoć - najbardziej pospolita ryba w Polsce. Przyczynami degradacji morza są zdaniem naukowców cztery czynniki:

* fizyczne niszczenie i fragmentacja siedlisk (zgodnie z zasadą "nie mamy domu - nie mamy życia"), np. poprzez budowanie falochronów, wydobywanie piasku i kruszywa, pogłębianie torów wodnych, regulacje brzegów, trałowanie ciężkich sieci

* przeeksploatowanie zasobów żywych (przełowienie)

* zanieczyszczenie i eutrofizacja (przeżyźnienie)

* inwazja gatunków obcych, nierodzimych (tzw. "żywych śmieci").

            W wyniku powstawania wyrobisk na dnie Zatoki Puckiej, z których materiał miał służyć do umacniania Półwyspu Helskiego, zatoka przestała być płytkim zbiornikiem, w którym woda szybko się nagrzewała, ikra dobrze inkubowała, rośliny się świetnie rozwijały. Wybieranie piasku z zatoki niszczy jej biocenozę, przyczynia się do przesiedlania gatunków w warunki im obce, a w pogłębionym zbiorniku powstają wody zastoiskowe i panują inne niż dotychczas warunki hydrologiczne.

            Ryby Dla Zatoki Puckiej

            W Zatoce Puckiej bytuje ok. 60 gatunków ryb, jednak z każdym rokiem następuje zmniejszenie jej zasobów rybnych - ograniczona została populacja węgorza, szczupaka, siei, a nawet płoci, zaś dominować zaczęły gatunki obce, "zawleczone", np. babka bycza czy ciernik. Zmieniła się struktura ichtiofauny zatoki. Dlatego nieodzowne stały się działania wspierające proces odbudowy rodzimych populacji ryb w Zatoce Puckiej.

 

W ramach programu "Ryby Dla Zatoki Puckiej" przy wsparciu EkoFunduszu powstał Ośrodek Zarybieniowy "Swarzewo"

            - W Bałtyku mamy obecnie ponad 100 gatunków obcych, np. krab, jesiotr, babka bycza, organizmy zooplanktonowe. Większość z nich trafiła z Płn. Ameryki i z rejonów Morza Kaspijskiego, głównie poprzez wody balastowe statków - opowiada Krzysztof Skóra. - Są to niezwykle ważne problemy, np. raki są tak duże, że przestają być pokarmem dla innych drapieżników. Mamy zaledwie 8 gatunków makroglonów. Ludzie nie lubią glonów w wodzie, ale zrozummy, że bez glonów ekosystem nie przeżyje. Proces degradacji organizmów w zatoce jest najbardziej widoczny w strefie płytkiej, przybrzeżnej - 1/3 gatunków fauny w tej strefie zginęła. Wyginęły drapieżniki, wielkość ryb też się zmniejsza. Zmieniła się struktura gatunkowa łowionych ryb, gatunków morskich i słodkowodnych, nie ma praktycznie szczupaka, płoci, siei, bellony. Weszły za to inne gatunki - ciernik, cierniczek, babka bycza - które obecnie są w ekspansji. Nie znaczy to, że gatunki te są odporne na zanieczyszczenia, one po prostu wykorzystują warunki siedliskowe i inną strukturę pokarmową.

       Pierwsza wzmianka o wyłowieniu babki byczej pod Helem pojawiła się 12 lat temu. Prawdopodobnie ryby te przedostały się wraz z wodami balastowymi statków płynących z rejonów Morza Czarnego, Kaspijskiego i Marmara. Niestety wody balastowe bada się pod kątem zanieczyszczeń chemicznych czy chorobotwórczych, ale nie pod kątem zawartości obcych gatunków. W 1998 r. babka bycza występowała już masowo w Zatoce Puckiej, a dziś jest już w całym Bałtyku. - Jak się okazało, przygotowaliśmy dla babki idealne warunki siedliskowe - wyeliminowaliśmy z zatoki większość drapieżników, na brzegach stworzyliśmy idealne kryjówki (nawieźliśmy kamienie), a w skutek eutrofizacji wzrosła populacja małży. Ryba ta potrafi się rozradzać wszędzie, nawet pod foliowym woreczkiem czy deską, w oponie, puszce lub butelce. Żyje w różnych temperaturach, na różnych głębokościach i wytrzymuje deficyty tlenowe. - wyjaśnia dr Skóra. Babka zmieniła ekosystem - konkuruje w walce o siedlisko i pokarm, jest też konsumentem niewykorzystanych zasobów pokarmowych, a jednocześnie pokarmem dla ptaków, co powoduje zakłócenie stosunków ilościowych innych ryb, a dalej zooplanktonu i fitoplanktonu. Z kolei ciernik wypiera inne ryby, np. zjada narybek szczupaka. Babka bycza jest rybą jadalną, jak mówią niektórzy nawet bardzo smaczną, jednak w Polsce nikt jej w sklepie nie kupi. Trzeba więc babce zorganizować wielką kampanię reklamową - dla ratowania Bałtyku.

            Realizowany przez Komunalny Związek Gmin Władysławowo program "Ryby Dla Zatoki Puckiej" ma na celu przywrócenie równowagi ekologicznej Zatoki Puckiej. Odbywa się to poprzez ochronę naturalnych siedlisk i procesów ekologicznych, odtworzenie naturalnej różnorodności gatunkowej akwenu, restytucję zagrożonych wyginięciem rodzimych gatunków ryb, odtworzenie naturalnych i budowa sztucznych tarlisk, prowadzenie wspomagających zarybień oraz redukcję zasobów gatunków przyrodniczo niepożądanych. Koszt budowy Ośrodka Zarybieniowego "Swarzewo", bazującego na wodzie morskiej, wyniósł ponad 471 tys. euro, z czego Fundacja EkoFundusz pokryła ponad 120  tys. euro.

Odtwarzanie obejmuje cztery gatunki: sieję, szczupaka, płoć i okonia. Zdaniem dr Skóry przy odtwarzaniu gatunków należy korzystać z rodzimej puli genetycznej, z naturalnego dla zatoki materiału genetycznego. Można też dokonywać introdukcji wspierających, np. pstrągiem tęczowym, który choć się nie rozmnaża w zatoce, ale odżywia się ciernikiem. - Zatoka stała się pustynią ekologiczną. EkoFundusz chętnie wesprze finansowo te działania, które są konieczne do przywrócenia temu akwenowi życia. - zadeklarował prof. Maciej Nowicki, Prezes EkoFunduszu. 

 Narybek siei

            W historii ziemi zawsze istniał styk lądu i morza, swoisty ekoton przejściowy pomiędzy dwoma środowiskami. Ekoton ten zmieniał się, przekształcał, ale zawsze istniał i wiele roślin oraz zwierząt żyło tylko w tej strefie. Jeśli więc jej zabraknie, zginą wszystkie żyjące w niej organizmy, ponieważ nie potrafią żyć ani na lądzie, ani w wodzie. Wśród najważniejszych do przeprowadzenia działań ochronnych dr Skóra wymienia edukację miejscowych władz i inwestorów, ustanowienie form ochrony prawnej na obszarach, gdzie jeszcze występują naturalne siedliska, rekultywowanie siedlisk zdegradowanych (także zniszczonych brzegów), odtworzenie tarlisk, zarybianie wód zatoki, ustanowienie zaplecza naukowego na rzecz ochrony zatoki. - Weszliśmy w nowy etap ewolucji gatunku ludzkiego. Złamaliśmy bariery przestrzenne rozmieszczenia gatunków, przenosimy je z miejsca na miejsce tworząc "koktajle" gatunków na Ziemi. I wiemy już, że babka bycza nie zostanie wyeliminowana z ekosystemu Zatoki Puckiej, ale chcemy wiedzieć jak ona się zachowa, jak ją możemy wykorzystać. Procesy "zachwaszczania" obcymi gatunkami powinny być pilnowane i hamowane, bo mogą powodować nasze ogromne straty, nie tylko wymierne, np. w rolnictwie czy leśnictwie, ale też w zachowaniu bioróżnorodności. -  podsumował Krzysztof Skóra.

 

 

            tekst: Monika Romańska

            zdjęcia: Monika Romańska,

Komunalny Związek Gmin Władysławowo