Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

          

            GDZIE SĄ CHWASTY Z TAMTYCH LAT...?

            Muzeum Łąki i Ogródek chwastów w Owczarach

 

            Dla naszych babć byłoby to po prostu nie do pomyślenia - chronić chwasty, rozdawać ich nasionka, zbierać z łąk rośliny i eksponować je w muzeum! A jednak. W krajobrazie rolniczym zachodniej Polski giną niezwykle ważne elementy - chwasty polne. Gdzieniegdzie tylko rośnie dziś kąkol, mak piaskowy, ostróżeczka polna czy chaber bławatek. Dlatego Klub Przyrodników utworzył w Owczarach (woj. lubuskie) Muzeum Łąki i Ogródek chwastów z zachowawczą kolekcją zanikających gatunków chwastów.

             Klub Przyrodników, który ma siedzibę w Świebodzinie, jest ogólnopolskim stowarzyszeniem działającym na rzecz ochrony przyrody i od lat dla realizacji projektów współpracuje z Fundacją EkoFundusz. Do EkoFunduszu składanych jest wiele wniosków o dofinansowanie projektów dotyczących ochrony przyrody. - Często stawiamy sobie pytanie: Jak bardzo naturalna powinna być natura, którą mamy ochraniać? Co w gruncie rzeczy powinno być przedmiotem ochrony? Wiadomo, że zupełnie naturalnych obszarów nie ma, wszystko co nas otacza zostało w mniejszym lub większym stopniu przekształcone. Większość projektów dofinansowanych przez EkoFundusz dotyczy ochrony terenów niegdyś ekstensywnie użytkowanych przez człowieka, ale zmienionych w taki sposób, że formy gospodarowania wpisały się niejako w funkcjonowanie natury. - mówi Stanisław Sitnicki, wiceprezes EkoFunduszu. - Ekstensywne formy gospodarowania sprawiają, że sam człowiek wpisuje się w proces ewolucji i mówimy, że tereny tak prowadzone są obszarami "naturalnymi" i powinny podlegać ochronie. Dlaczego potrzebne są do tego specjalne programy wspierające? Wszystkiemu winna jest ekonomia, rynek, intensywna gospodarka, w konkurencji z którą naturalne procesy przyrodnicze nie mają szansy zaistnieć. Projekty Klubu Przyrodników - ochrona muraw kserotermicznych, zachowanie starych odmian drzew i ginących gatunków chwastów oraz ochrona mokradeł - dotyczą właśnie zachowania obszarów na terenie ekstensywnego użytkowania obszarów rolniczych.

            Ochrona muraw kserotermicznych

            Owczary położone są na południe od Kostrzyna nad Odrą. - Jest to miejsce wyjątkowe dla każdego przyrodnika, ponieważ jest to zbieg dwóch dużych rzek - Odry i Warty.

 Dominuje tu krajobraz rozległych dolin rzecznych, łąk i terenów zalewowych. Ze względu na występujące tu ptaki wodne i błotne powstał w 1977 r. Rezerwat Słońsk, przekształcony dwa lata temu w Park Narodowy Ujście Warty. - opowiada Andrzej Jermaczek, prezes Klubu Przyrodników. - Istnieje tu także drugi walor przyrodniczy, nie mniej ważny od ptaków i ich siedlisk. Są to murawy kserotermiczne wykształcające się na krawędziach dolin Odry i Warty, a więc trawiaste ekosystemy porastające strome zbocza o południowej i południowo-zachodniej wystawie.

fot. Murawy kserotermiczne w Owczarach we wrześniu przyjmują ciepłe, pastelowe barwy

            Na sucho- i ciepłolubnych murawach rozwija się specyficzna i rzadka roślinność. Gleby są tu żyzne, bogate w węglan wapnia. Północne zbocza Warty latem mogą nagrzewać się do temperatury 60-70 st. C, a woda spływa po nich bardzo szybko, w wyniku czego wytwarzają się tu warunki takie, jakie panują na stepie. Spotkamy tu ok. 20 gatunków roślin nie występujących na zwykłych łąkach, np. trawy ostnice (włosowata i Jana), kłosownicę pierzastą, pajęcznicę liliowatą, dzwonka syberyjskiego, mikołajka polnego, zarazę wielką. Ekstensywne formy użytkowania muraw, wypasanie owiec i wykaszanie łąk, zanikły ok. 15 lat temu, w wyniku czego nie koszone murawy zaczęły zarastać i wkroczyła na nie naturalna sukcesja. - Pojawił się dylemat, czy pozwolić rosnąć roślinom które były tu zanim człowiek rozpoczął rolnicze wykorzystanie terenu, czy też zaingerować i próbować ochronić obszary, które dzięki działaniom człowieka stały się cenne. Wiąże się to z poważnymi kosztami koszenia dziesiątków hektarów nieużywanych łąk po to, by nie dopuścić do naturalnej sukcesji wypierającej rzadkie gatunki. - wyjaśnia wiceprezes Stanisław Sitnicki. - Takich projektów realizujemy kilkadziesiąt rocznie. Mają one element związany z substytucją ekstensywnych form i działań, które zanikają. Staramy się korzystać z synergii niektórych działań, np. na murawach spasane są stare odmiany owiec, które nadają się na takie mało żyzne siedliska. Jest to więc możliwość osiągnięcia kilku efektów w jednym projekcie - zachowanie muraw, utrzymanie starych odmian owiec, naturalne nawożenie terenu.

            Klub Przyrodników postanowił pozyskać na własność szczególnie cenne przyrodniczo tereny - by objąć je aktywną ochroną - i w 1996 r. kupił część muraw w rejonie Owczar. Dzięki wsparciu WWF Światowego Funduszu na rzecz Przyrody oraz Fundacji EkoFundusz utworzono Stację Terenową i Muzeum Łąki oraz zakupiono stadko owiec starej rasy wrzosówka, rozpoczynając wypas na murawach. Obecnie, oprócz wypasu przez owce, kozy i koniki polskie, w obrębie muraw prowadzone jest także koszenie i usuwanie zarośli ekspansywnych drzew i krzewów. W latach 2003-2004 program rozszerzono na całą dolinę Warty i Noteci, tym samym obejmując ochroną prawną najcenniejsze fragmenty muraw kserotermicznych na obszarze ok. 250 ha. W Owczarach prowadzone są działania edukacyjne, powstała ścieżka dydaktyczna "Na murawy", a w muzeum ekspozycja prezentująca walory oraz problemy ochrony ekosystemów trawiastych. W ochronie muraw uczestniczą wolontariusze, zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Klub Przyrodników otrzymał za projekt ochrony muraw I miejsce w konkursie organizowanym przez Fundację Forda.

 

            Ochrona chwastów polnych i starych odmian drzew

            Jak pisze Halina Ratyńska w publikacji "Zanim zginą maki i kąkole", chwastami nazywamy niepożądane z gospodarczego punktu widzenia gatunki, które spontanicznie, wbrew woli człowieka, występują wśród roślin uprawianych. Posiadają one cechy gatunków pionierskich - mają małe wymagania życiowe i duże zdolności przystosowawcze w stosunku do siedliska i uprawy. Najbarwniejsze, najbardziej różnorodne zbiorowiska chwastów znajdziemy w tych regionach kraju, w których zachowało się jeszcze tradycyjne, ekstensywne rolnictwo. Wyraźne zubożenie florystycznej różnorodności wykazują natomiast rozległe, przemysłowo uprawiane pola w Polsce Północnej i Zachodniej. Giną nie tylko pojedyncze gatunki, ale także zbiorowiska synantropijne, związane od lat z kulturą materialną człowieka i tradycyjnymi sposobami gospodarowania. Stosowanie na dużą skalę herbicydów, wysokich dawek nawozów mineralnych, używanie oczyszczonego materiału siewnego, a także zmiana struktury upraw eliminują rośliny, które od lat towarzyszyły tradycyjnym uprawom.

            Celem programu "Ochrona starych odmian drzew i ginących gatunków chwastów" jest zabezpieczenie puli genowej lokalnych odmian drzew owocowych i zagrożonych wyginięciem chwastów polnych, a także propagowanie idei zachowania elementów krajobrazu rolniczego. Dzięki projektowi, wspartemu przez EkoFundusz i GEF/SGP Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), powstała szkółka, kolekcja zachowawcza, sad oraz nasadzenia starych odmian drzew owocowych w Owczarach oraz ostoje drzew w terenie (objęte konserwacją). Po co nam stare sady? Otóż są one ostoją bioróżnorodności, azylem dla wielu gatunków roślin i zwierząt, przełamują monotonię krajobrazu. Drzewa dawnych odmian, choć są wysokopienne i zrywanie owoców jest trudniejsze, są bardziej odporne na choroby i można je uprawiać bez oprysków. Ich owoce są smaczniejsze i bardziej aromatyczne. Wśród starych odmian drzew w kolekcji Klubu Przyrodników znalazły się m.in. jabłonie Landsberska, Cesarz Wilhelm, Reneta, Grafsztynek, Grochówka oraz śliwki Rubinki.

            W Ogródku chwastów znajdziemy ciekawą kolekcją zachowawczą ginących gatunków roślin towarzyszących uprawom - purpurowe kwiaty kąkoli polnych, pospolite jeszcze maki polne i piaskowe, ostróżeczki, błękitne chabry bławatki, fiołki polne, ale także rzadkiego miłka letniego, lnicznika siewnego i drobnokwiatowego, mikołajka polnego, fiołka trójbarwnego.

Choć chwasty mają wiele wad - np. zmniejszają wydajność plonów, są organizmami konkurującymi o składniki pokarmowe i wodę, zacieniają rośliny, mogą być żywicielami szkodników i patogenów, to równocześnie pełnią bardzo ważne role w ekosystemach. Są bioindykatorami, czyli wskaźnikami jakości środowiska, użyczają schronienia innym organizmom, są źródłem próchnicy glebowej, magazynami związków mineralnych (które na glebach lekkich mogą być wyługowane), wpływają pozytywnie na jakość i rozwój bakterii oraz innych drobnoustrojów glebowych. Chwasty porastające glebę w okresach jej nieużytkowania ograniczają erozję wodną i wietrzną oraz zapobiegają wysychaniu i ubijaniu gleby. Wiele roślin uznanych za chwasty pozytywnie wpływa na gatunki uprawne (zjawisko allelopatii), ma także ważne znaczenie w pszczelarstwie, zielarstwie, a przede wszystkim w zwiększaniu bioróżnorodności ekosystemu oraz upiększaniu krajobrazu. 

fot. Jeden z eksponatów w Ogródku chwastów w Owczarach

            - Rolnictwo ulega intensyfikacji, a współczesna technika promuje wielkoobszarowe i wyselekcjonowane uprawy. Obserwujemy tym samym ginięcie roślin, które naturalnie towarzyszyły uprawom zbożowym, wycofywanie się roślin powszechnie nazywanych chwastami.  Rośliny te rosły obok ludzi, ale bez ludzi wyginą. W jaki sposób można je ochronić? Czy mamy szanse je ochronić? - zastanawia się wiceprezes Sitnicki. - Być może tak, ale potrzebne są pewne zmiany zachowań, zmiany kulturowe i społeczne, nowa moda i promocja rodzimych chwastów w przydomowych ogródkach. Potrzeba nam nasion i wiedzy o sposobach uprawiania takich ogródków złożonych z chwastów. Ale kwiecista łąka ma zupełnie inny kształt, urodę i ekologiczną funkcję niż wypielęgnowane ogródki złożone z roślin hodowlanych.

            Chemizacja rolnictwa, zmniejszenie wielkości siedlisk marginalnych (np. miedz), uprawianie monokultur, stosowanie oczyszczonych nasion spowodowały zubożenie florystyczne i ograniczenie ilości chwastów polnych. Wymarło już kilka gatunków tych roślin - stokłosa polna, lnicznik właściwy, kanianka lnowa, a zagrożone wyginięciem są m.in. miłek szkarłatny, dymnica różowa, lnica pospolita, czarnuszka polna. Znajdziemy je jeszcze tam, gdzie zachowało się tradycyjne, ekstensywne rolnictwo. A szansą, że jeszcze je ujrzymy, może być zrównoważone i ekologiczne rolnictwo.

fot. Ogródek chwastów w Owczarach

            Aktywna ochrona mokradeł

            Nie tylko roślinność łąkowa i polna znajduje się w kręgu zainteresowań Klubu Przyrodników. Projekt "Aktywna ochrona mokradeł w Polsce Zachodniej" zakłada działania długofalowe, mające na celu powstrzymanie degradacji najcenniejszych obszarów podmokłych tej części kraju. Obejmuje on nie tylko zabezpieczenie terenów mokradłowych, ale też ochronę rzadkich gatunków, renaturyzację zdegradowanych mokradeł i ochronę zasobów wodnych. Projekt ma także budować świadomość społeczną dot. funkcji i zagrożeń ekosystemów mokradłowych. Od 1999 r. skuteczną ochroną objęto ok. tysiąc obiektów (torfowisk, łąk zalewowych, stawów, zbiorników przy młynach), o łącznej powierzchni kilkunastu tys. ha, przeszkolono ok. 500 osób związanych z ochroną przyrody, wypracowano proste, niskonakładowe metody retencji wodnej i zabezpieczania walorów przyrodniczych ekosystemów mokradłowych. Jednym z założeń projektu jest fakt, że nietrwałe zastawki kamienne i drewniane po kilkunastu latach, w wyniku uruchomienia naturalnych zjawisk, nie będą już potrzebne. Projekt jest realizowany we współpracy z leśnikami, samorządami i Wojewódzkim Konserwatorem Przyrody. Jego realizacja była możliwa dzięki zaangażowaniu finansowemu EkoFunduszu (900 tys. zł), GEF/SGP UNDP, NFOŚiGW, Lasów Państwowych, WWF, Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego oraz środków własnych Klubu.  

            - EkoFundusz każdego roku organizuje ogólnopolskie konkursy w sektorze ochrony przyrody, np. na aktywną ochronę ginących gatunków roślin i zwierząt czy zachowanie obszarów wodno-błotnych. Klub Przyrodników jest tą organizacją pozarządową, która zawsze składała bardzo dobre projekty i nasza współpraca jest na prawdę wzorcowa. Z tym większą satysfakcją przeznaczamy nasze pieniądze, bo wiemy, że trafią w dobre ręce i będą po gospodarsku wydane na to, co jest potrzebne. - podkreśla prof. Maciej Nowicki, prezes EkoFunduszu.

 

            tekst i zdjęcia: Monika Romańska