Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

            Jerzy Wysokiński                

         Jan Bogumił Sokołowski
               [1899-1982]
           Miłośnik, znawca i obrońca krajowych ptaków

        

Dawni strażnicy
naszej przyrody

Rozpoczynamy cykl artykułów przedstawiających dawnych przyrodników i aktywistów, działających na rzecz ochrony naszej przyrody – miłośników, propagatorów i obrońców wielu cennych przyrodniczo obszarów Polski. Jako pierwszą prezentujemy sylwetkę J. B. Sokołowskiego.

Wędrując po lasach, parkach, a niejednokrotnie także na terenie osiedli, widzimy rozwieszone budki lęgowe dla ptaków. Często obok domów spotykamy pojniki z wodą, celowo umieszczane tam dla zaspokojenia pragnienia ptaków i ich kąpieli. Zimą wiele osób dokarmia ptaki. Potrzeba ochrony ptaków jest już w Polsce utrwalona, a zaistniała jako efekt pionierskich prac człowieka, którego wspominam w artykule. 

Na przykładzie Jana Bogumiła Sokołowskiego można prześledzić, w jaki sposób człowiek kształtuje się pod wpływem genetycznie przekazanych uzdolnień, własnej aktywności oraz okazji, jakie mu stwarzało życie. Jeśli przypomnieć sobie warunki, w jakich rozwijał się nasz bohater, okaże się, że od pierwszych lat życia kształtowała go wiejska przyroda. 

marzec_10_2_a
Profesor Jan Bogumił Sokołowski
(fot. z pracy magisterskiej Magdaleny Szczepaniak)
Urodził się w Dakowach Mokrych, wsi w powiecie nowotomyskim obecnego województwa wielkopolskiego. Jego ojciec był dyrektorem dóbr dakowsko–wojnowickich, a matka towarzyszyła wysiłkom ojca. Chłopiec bardzo wcześnie rozpoczął poznawanie miejscowej przyrody. Jako dwuletnie dziecko z tak wielkim zainteresowaniem obserwował pszczoły, że został przez rozeźlone owady pokąsany. Później, w wieku 4-5 lat, obserwował życie ryb i ślimaków wodnych. Zapiski rodzinne stwierdzają, że zajęty obserwacjami wpadł do wody i musiano go wyławiać.

Wiejską przyrodę miał w zasięgu wzroku. Wspominał potem rozlegle łąki, rząd topoli i stada ptaków – wron i gawronów, szukających pożywienia. Kiedy podrósł, jako siedmio–ośmiolatek, często brał udział w polowaniach, towarzysząc ojcu. Już wtedy z zainteresowaniem obserwował obyczaje i podziwiał piękno upierzenia bażantów. Początkowo nauki pobierał w domu, a dalsze klasy szkoły podstawowej kończył w pobliskich wsiach. Oczywiście, były to szkoły z niemieckim językiem nauczania. W czasie chłopięcych zabaw obserwował zachowanie ptaków. Poznał biologię wróbli, gnieżdżących się na drzewach, w dziuplach oraz w zabudowaniach gospodarczych. Przyznawał potem, że gdyby wówczas notował wyniki swoich spostrzeżeń, zebrałby poważne dane do naukowych obserwacji. Miał wtedy dopiero 11 lat. W roku 1909 chłopiec został przyjęty do niemieckiego gimnazjum w Poznaniu.

Zainteresowania młodego chłopca w dalszym ciągu skupiały się na przyrodzie, to jest ptakach, owadach, rybach. Wiedza o przyrodzie nie była przedmiotem objętym szczególną troską władz szkoły. W tym czasie Sokołowski mieszkał na stancji, a tylko na okres wakacji wracał do domu. Pruska szkoła prowadziła zajęcia w języku niemieckim. Nauka w gimnazjum zmusiła go do opanowania również podstaw francuskiego oraz angielskiego. Z wielką pasją odbywał również prywatne wycieczki przyrodnicze z lornetką i aparatem fotograficznym. Z wypraw tych sporządzał notatki. Z wielkim zainteresowaniem czytał też obcojęzyczną literaturę przyrodniczą, a nawet sam miał ambicję w wieku 14 lat, aby napisać pierwszą książkę, opartą na swojej dotychczasowej wiedzy i obserwacjach. Złożył w słynnej poznańskiej Drukarni św. Wojciecha materiały, składające się z dwóch zeszytów własnych obserwacji oraz trzydziestu zeszytów własnoręcznie wykonanych ilustracji ptaków. Dzisiaj nie bardzo wiadomo, jaki tytuł nosiło to wczesne dzieło małego Janka Sokołowskiego. On sam we wstępie do pierwszego wydania „Ptaków ziem polskich” (w 1936 r.) wspominał o „Ornitologii”. Natomiast biografowie słynnego ornitologa sprzeczają się – jedni wymieniają tytuł „Nasze ptaki”, a inni twierdzą, że byli to „Nasi śpiewacy”. Podobno ówcześni redaktorzy, widząc pasję, ale i niedociągnięcia młodego autora, obiecali mu wydrukowanie tej książki w przyszłości, grzecznie uzasadniając swoją decyzję... brakiem funduszy.


marzec_10_2_b
Fotografia z okresu studiów
(fot. ze zbiorów Andrzeja Bereszyńskiego)
W wieku lat piętnastu Sokołowski zapadł na zdrowiu i za radą lekarzy na przeciąg kilku miesięcy przerwał naukę. Wyjechał na wieś, a potem wraz z rodzicami przeniósł się do Poznania. Kilka miesięcy spędził w Tatrach, gdzie obserwował górską przyrodę, czytał książki przyrodnicze z lokalnej wypożyczalni. Rozpoczęła się pierwsza wojna światowa. Ponieważ dorastającemu młodzieńcowi groziło powołanie do armii niemieckiej, opuścił szkołę na niespełna półtora miesiąca przed maturą i za zgodą rodziców wyjechał do Monachium, by uczyć się malarstwa (umiejętności te przydadzą mu się później niejednokrotnie w pracy zawodowej). Wrócił do kraju akurat na początek wybuchu powstania wielkopolskiego, w grudniu 1918 roku. Jako powstaniec brał udział w walkach Kompanii Pniewskiej. W wolnej rzeczpospolitej utworzono w Poznaniu uniwersytet. Zapisał się więc na Studium Biologii Wydziału Filozoficznego. Musiał przedtem jednak jako ekstern zdać zaległy egzamin maturalny (1921 r.), aby rozpocząć naukę uniwersytecką.

Dał się wkrótce poznać jako bardzo zdolny i zakochany w naukach przyrodniczych student. Szybko awansował. Wkrótce stał się asystentem w zakładzie Anatomii Porównawczej i Biologii Uniwersytetu Poznańskiego. Już wtedy przygotował pracę z histologii przewodu pokarmowego ptaków śpiewających. Szybko uzyskał kwalifikacje nauczyciela szkoły średniej, a następnie został starszym asystentem i przygotował rozprawę doktorską z... entomologii, uzyskując wkrótce stopień doktora w zakresie zoologii (okazuje się, że owady były w dalszym ciągu pasją młodego naukowca). Już wówczas uznawany był jednak przez profesorów „za jednego z nielicznych znawców awifauny” (czyli ptactwa). Po zawarciu małżeństwa (1927 r.), udał się na stypendium do stacji ornitologicznej w Seebach w Turyngii (Niemcy), gdzie zapoznawał się z metodami stosowanymi przez słynnego profesora Berlepscha. Naukowca tego niejednokrotnie cytował w późniejszych publikacjach. Od niego „zaraził się” ideą ochrony ptaków. Zaczął wprowadzać w życie praktyczne metody ochrony tych zwierząt. Podglądając skrzynki lęgowe, budowane przez Berlepscha, dopracował się polskiego wzoru sztucznej dziupli, obmyślając szczegółowe dane techniczne dla różnych gatunków gnieżdżących się w podobnych warunkach.

Jan Bogumił Sokołowski był wybitnym znawcą polskiej ornitofauny. Sprawom ochrony ptaków był wierny całe życie, a swoją wiedzą chętnie dzielił się z innymi rodakami.
W jednej z prac Sokołowski pisał: „Po długich próbach i doświadczeniach ustaliłem zatem typ tak zwanej skrzynki dla ptaków, zbijanej ze zwykłych desek. (...) Jak wykazała praktyka, mają one zalety, których nie posiadają dziuple niemieckiego wyrobu”. Prace Sokołowskiego zostały uwieńczone między innymi uzyskaniem patentu na budowę budek lęgowych. Rozpoczęto produkować je wg opracowanych wzorów i zawieszać w stosownych miejscach. Zresztą ochrona ptaków nie ograniczała się jedynie do zawieszania skrzynek lęgowych, ale polegała także na dokarmianiu i budowaniu karmników, przygotowaniu krzewów dla celów ułatwiania budowy gniazd wśród ich gałęzi (chodziło o odpowiednie przycinanie roślin, aby powstały tzw. okółki) itp. Jan Sokołowski włączył się czynnie do akcji propagandowej na tym polu.

W roku 1927 skorzystał z propozycji lepiej niż dotąd płatnej pracy i dlatego objął posadę wykładowcy w Korpusie Kadetów, przenosząc się wraz z rodziną do Rawicza. Tu profesor nie tylko zajmował się pracą dydaktyczną, ale również zajmował się obserwacją zwierząt, hodując je. W dalszym ciągu pracował też nad ochroną ptaków, starając się o wprowadzenie jej do programów studiów nauczycielskich i programów nauczania szkół. 


marzec_10_2_e
fot. Maciej Gibczyński
Sprawom ochrony ptaków był wierny całe życie. W okresie powojennym stale doskonalił swoje dzieło, o czym świadczy chociażby fakt, że jego książka „Ochrona ptaków” doczekała się czterech wydań – od pierwszego w 1928 r. (kilkanaście stron) do czwartego, wydrukowanego w roku 1946 (stron 129). W dalszym ciągu prowadził Sokołowski systematyczne obserwacje krajowych ptaków. Jednocześnie współpracował z Uniwersytetem Poznańskim, ze znanym zwolennikiem ochrony przyrody, przewodniczącym Komitetu Ochrony Przyrody, profesorem Adamem Wodziczko. Sam Jan Sokołowski został powołany do Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Był również autorem projektu powstania stacji ochrony ptaków w Poznaniu (niestety, pomysł ten nigdy nie doczekał się realizacji). W dalszym ciągu opracowywał rozpoczęty w dzieciństwie pomysł, kończył pisanie tomu pierwszego dzieła jego życia, „Ptaków ziem polskich” (początkowo ukazały się one w postaci dziesięciu oddzielnych zeszytów). Praca ta była podstawą podjęcia habilitacji i uzyskaniem w czerwcu 1936 r. tytułu docenta ornitologii.

Z poparciem prof. Adama Wodziczko, Sokołowski przeniósł się z rodziną do Poznania i od 1 września 1937 roku podjął pracę w Państwowym Pedagogium. Rozpoczęła się intensyfikacja jego działalności naukowej i publicystycznej. Przygotowywał drugi tom „Ptaków ziem polskich”, współpracował z wieloma pismami przyrodniczymi, głosił pogadanki w polskim radiu. Tu podobno zdobył wielki sukces, nie tylko dzięki dzięki bogatej wiedzy i zaangażowaniu, ale również talentowi opowiadacza oraz stosowaniu wielkopolskiej gwary. Równocześnie prowadził różnorodne badania, dotyczące również między innymi leczenia ptaków. Aktywna ta działalność przyniosła jego wybór na prezesa poznańskiego oddziału Ligi Ochrony Przyrody.  


Ten wspaniały okres brutalnie przerwał wybuch drugiej wojny światowej. Rozpoczęła się gehenna wędrówek, z początku do barków w Poznaniu, a następnie rodzina Sokołowskich została przewieziona na teren województwa kieleckiego. Profesor pracował w Zarządzie Kolejek Leśnych, mieszkając na terenie Puszczy Jodłowej. Na polecenie polskiego ruchu oporu zorganizował tajne nauczanie. W swoim mieszkaniu prowadził lekcje dla grupy kilkunastu dzieci w zakresie szkoły podstawowej i gimnazjum. Doskonalił też rzemiosło malarskie. Zaraz po zakończeniu działań wojennych przeniósł się ponownie do Poznania, podejmując przerwaną pracę wykładowcy biologii i higieny w Państwowym Pedagogium oraz na Uniwersytecie Poznańskim, prowadząc zajęcia ze studentami w zakresie anatomii porównawczej i systematyki oraz ochrony przyrody. Po uzyskaniu habilitacji w zakresie całości zoologii, awansował stając się najpierw docentem zoologii, a następnie profesorem nadzwyczajnym i obejmując obowiązki prodziekana Wydziału Leśnego Uniwersytetu Poznańskiego. Był również przejściowo dziekanem Wydziału Zootechnicznego. W 1955 r. nadano mu tytuł profesora zwyczajnego. Potem nastąpiły liczne nominacje i wybory na zaszczytne funkcje, zarówno w placówkach naukowo-dydaktycznych, jak i w instytucjach oraz organizacjach społecznych. W uznaniu jego zasług odznaczono go Złoty Krzyżem Zasługi, Medalem X-lecia, Złotymi Odznakami Ligi Ochrony Przyrody i Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Mikołaja Kopernika, Nagrodą Naukową Miasta Poznania i nagrodą miesięcznika „Problemy”. Przeszedł na emeryturę w 1969 roku. Zmarł w Poznaniu 7 kwietnia 1982 r. Jego grób znajduje się na poznańskim cmentarzu św. Jana Vinneya.


Podsumowując w wielkim skrócie jego dokonania trzeba wymienić około 140 różnego rodzaju publikacji. Spośród nich około 20 poświęcił sprawom ochrony awifauny polskiej. Zakończył działalność temu poświęconą pisząc „Poradnik ochrony ptaków” (Liga Ochrony Przyrody, Warszawa 1972). Opracował również około dwudziestu monografii poszczególnych krajowych ptaków. Bezsprzecznie najważniejszym dziełem jego życia była dwutomowa pozycja „Ptaki ziem polskich”, wydawana czterokrotnie: dwa razy przed wojną i dwukrotnie w okresie powojennym. Wiedza ornitologiczna była w kolejnych wydaniach unowocześniana i uzupełniana. Oprócz tego kilkakrotnie wychodziły przez niego napisane przewodniki do oznaczania krajowych ptaków. Dlatego nazywany jest czasem nestorem polskiej ornitologii.

marzec_10_2_d
fot. Maciej Gibczyński
Większość artykułów i dzieł Jana Bogumiła Sokołowskiego posiada wspaniałe rysunki i barwne ilustracje. Sokołowski wspaniale rysował i malował. Te uzdolnienia wykryto o niego jako kilkuletniego chłopca (w rodzinie prawdopodobnie było to uzdolnienie dziedziczne). Niezależnie od tego, jako młody człowiek doskonalił tę umiejętność – pobierał prywatne lekcje u wybitnych poznańskich plastyków. Oprócz ilustracji ptaków, Sokołowski wykonywał dla przyjemności doskonałe prace przedstawiające ludzi i zwyczaje. Ktoś porównał go do autora cyklu „piórkiem i węglem” profesora Wiktora Zina, bo podobno często ilustrował swoje wykłady własnymi rysunkami, wykonywanymi kredą na tablicy.

Wspomnienia znajomych i uczniów o Profesorze potwierdzają jego wspaniałe przymioty charakteru. Był pracowity, bardzo życzliwy ludziom. Podkreślano jego prawość. Jan Bogumił Sokołowski był wybitnym znawcą polskich ptaków. Swoją wiedzą chętnie dzielił się z innymi rodakami. Był jak dotąd jedynym tak wielkiej klasy człowiekiem, całe dorosłe życie zabiegającym o ochronę ptaków.


„Tak jak z zegarka nie możemy usuwać kółek lub osi, tak też w przyrodzie skazywanie na zagładę pewnych zwierząt srodze może się pomścić. Obyśmy prawdę tę poznali, póki nie będzie za późno.”
                           Jan Bogumił Sokołowski

    tekst: Jerzy Wysokiński
Fotografie prof. Sokołowskiego udostępnione dzięki uprzejmości
Centrum Informacji Naukowej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu
zdjęcia sikorek: Maciej Gibczyński