Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

               Małgorzata Smółka

            Kocham cię, żabciu...
            Czyli co nieco o zwyczajach godowych płazów          


Nadeszła wiosna, chociaż – biorąc pod uwagę szybkość z jaką pojawiły się jej zwiastuny – trafniejsze byłoby raczej stwierdzenie, że nadbiegła. Szarobiała, senna jeszcze i chłodna skorupa okrywająca ziemię nie wytrzymuje dłużej napięcia, jakiemu poddają ją coraz śmielsze i cieplejsze promienie słońca. Pękają lody, ziemia odmarza i płynie wodą, zmywając z powierzchni wspomnienia mroźnych, krótkich, zimowych dni. Również drzewa, jakby po chwilowym zatrzymaniu akcji serca, wznawiają krążenie w swych naczyniach, silnie pompując ku górze wiosenne soki. Nic nie jest w stanie powstrzymać odwiecznego cyklu natury. Z wiosną życie nabiera rozpędu, pędu i... popędu. 

Natura – mądra i podstępna

Z biologicznego punktu widzenia, objawiający się wiosną szał „miłości” jest precyzyjnie zaprogramowany. Zaloty, kojarzenie się w pary i wzmożony popęd seksualny (podniecany jeszcze słodyczą i świeżością budzących się do życia okoliczności przyrody), to środki, jakie natura wykorzystuje do osiągnięcia swego podstawowego celu: rozmnażania. Dla ewolucji i przetrwania każdego gatunku jest to bowiem priorytetowe zadanie, a wiosna jest dla dużej części zwierząt w naszej strefie klimatycznej najlepszym czasem na gody. Młode, które za jakiś czas przyjdą na świat, będą mogły rozwinąć się w takim stopniu, że zdołają przetrwać kolejną zimę. Wszelkie więc tańce godowe, zwierzęce pokazy siły czy wyciskające łzy popisy ptasich wokalistów nie są (niestety!) wzniosłym uczuciem, ale wyrafinowaną walką o byt. Dobór naturalny ma w tym przypadku postać przede wszystkim doboru płciowego, gdzie o połączeniu się osobników decyduje szeroko pojęta atrakcyjność płci przeciwnej. Wpisują się tu więc jak ulał słowa jednej z piosenek kabaretu OT.TO:

...Bo kto wiosnę już pozna, wie jaka jest wiosna
Okrutna i bezlitosna, bo pod płaszczykiem
Wzniosłych uczuć kryje się zwykła chuć...”

czerwiec_10_2c
Głosy godowe żab zielonych słychać już z daleka... Na zdjęciu żaba wodna Rana esculenta

Kartka z kalendarza...

Biorąc pod uwagę czas rozrodu polskich płazów, podzielono je umownie na trzy grupy. Do pierwszej należą płazy rozmnażające się wczesną wiosną, mające bardzo krótki okres rozrodu – są to żaby: trawna i moczarowa oraz ropucha szara. Do tej grupy zalicza się też traszkę zwyczajną i grzebieniastą oraz grzebiuszkę ziemną, które mają nieco dłuższy okres składania jaj. Ten właśnie krótki i eksplozywny rozród sprawia, że płazy te możemy spotkać wiosną w ogromnych nieraz ilościach, zgromadzone w jednym miejscu. Grupa druga obejmuje gatunki późnowiosenne o mniej lub więcej przedłużonym okresie składania jaj – są to traszki: górska i karpacka, ropuchy: zielona i paskówka, żaby: wodna, śmieszka i jeziorkowa, rzekotka drzewna oraz salamandra plamista. Do trzeciej grupy należą natomiast oba gatunki naszych kumaków: nizinny i górski, które charakteryzują się późnowiosennym i letnim oraz wyjątkowo długim okresem składania jaj.

Wędrówki do miejsc rozrodu: Na miejsca... gotowi, start!

Większość krajowych płazów spędza zimę na lądzie. Wędrówki do miejsc rozrodu są więc ściśle związane z ich cyklem życiowym, który wymaga w różnych fazach i okresach życia kilku odmiennych siedlisk: środowiskiem rozwoju form larwalnych jest woda, natomiast osobniki dorosłe są uzależnione od wody w mniejszym lub większym stopniu. Odległości, jakie pokonują płazy w czasie wiosennego przemarszu często dochodzą do kilku kilometrów. Jedne gatunki płazów (np. grzebiuszka ziemna) wędrują wyłącznie w nocy, inne (np. ropucha szara) – zarówno w dzień, jak i w nocy. Często można zaobserwować masowe wędrówki płazów (np. żaba trawna, ropucha szara), ale można też spotkać osobniki wędrujące pojedynczo (np. wspomniana grzebiuszka, która zimuje w dużym rozproszeniu). Z reguły wstrzymanie wędrówek obserwuje się jedynie przy nadejściu przymrozków. 

czerwiec_10_2d
Ampleksus żab trawnych. Dobrze widoczna szata godowa samca
Płazy dążą do zbiornika przeważnie po najkrótszej drodze, sprawnie pokonując napotykane na trasie przeszkody (rowy, wzniesienia, strumienie, itp.). Nierzadko trasa ich wędrówek przecina też ruchliwe drogi, na których rokrocznie giną ich setki tysięcy. Jest to obecnie jeden z istotniejszych czynników wpływających na śmiertelność tej grupy zwierząt. Szczególnie dużo wprasowanych w asfalt płazów można zobaczyć w pobliżu zbiorników wodnych.

Często już podczas wędrówek osobniki łączą się ze sobą w pary i tak złączone podążają do zbiornika. Można wówczas zobaczyć np. dużą samicę ropuchy szarej, niosącą mozolnie na plecach mniejszego od niej samca. Co ciekawe, zauważono też, że ropuchy te są bardzo sentymentalne i podążają z reguły do tych zbiorników, w których same przyszły na świat. Bardzo dużym rozczarowaniem może więc być dla nich widok ich „ulubionego” zbiornika – osuszonego lub zasypanego przez człowieka.

Szata godowa – jak cię widzą, tak cię pożądają

U pewnych gatunków płazów osobniki dojrzałe płciowo wytwarzają tzw. szatę godową. Najogólniej mówiąc, są to wszelkie zewnętrzne zmiany w wyglądzie, tworzące specyficzny dla gatunku, godowy image płaza. Może to być na przykład zmiana zabarwienia skóry, intensyfikacja występujących u niego barw, albo wytworzenie szczególnych struktur na ciele, jak np. grzebienia godowego u niektórych gatunków traszek. U większości gatunków szata godowa występuje tylko u samców; u samic nie występuje wcale lub jest słabo zaznaczona. Zadaniem szaty godowej jest oczywiście zwabienie płci przeciwnej. Często podczas zalotów jest ona decydującym kryterium przy wyborze partnera, dlatego dobrze rozwinięta zwiększa szansę zwierzęcia na osiągnięcie sukcesu rozrodczego. Często bowiem osobniki silne, dominujące i te, które są w nasilonym „nastroju godowym” mają szatę godową lepiej rozwiniętą niż inni, przeciętni kandydaci. Warto dodać, że po okresie godowym szata godowa zupełnie zanika.

czerwiec_10_2k
Samica traszki grzebieniastej
Wytworzenie szaty godowej wymaga jednak dodatkowych nakładów energetycznych organizmu. Ponadto płazy o rzucającej się w oczy, barwnej i jaskrawej szacie godowej stają się lepiej widoczne dla drapieżników i mają mniejsze szanse przetrwania. Widać więc, jak bardzo jest ona ważna, skoro płazy tyle wysiłku wkładają w jej wytworzenie i narażają się na tak duże zagrożenia.

Z polskich płazów wyjątkowo piękną szatę godową mają: żaba moczarowa (u samców pojawia się wówczas jednolite, błękitne lub błękitnoliliowe zabarwienie grzbietu i boków ciała), żaba jeziorkowa (u samców grzbiet w okresie godowym staje się kanarkowożółty) oraz traszki. U samców traszki grzebieniastej wytwarza się w tym czasie wysoki, postrzępiony fałd skórny, tzw. grzebień, wydatnie zmniejszający się już po zakończeniu okresu godowego. U traszki górskiej natomiast główną barwą godową jest niebieska, często o srebrzystym połysku. Środkiem tak ubarwionego grzbietu biegnie (od głowy aż do końca ogona) fałd skórny o siarkowożółtym kolorze, z pojedynczym rzędem okrągłych, czarnych plamek. Równie pięknie zabarwione są boki ciała: na tle srebrzystej wstęgi widać liczne, małe, wieloboczne plamki, otoczone jasnoniebieskimi obwódkami.  


Ampleksus – już mi nie uciekniesz, maleńka

czerwiec_10_2p
Ropuchy szare w uścisku „in amplexus”. Mniejszy samiec trzyma dużo większą od siebie samicę
W okresie godowym można łatwo zaobserwować płazy, które trwają ze sobą w specyficznym uścisku, nie spotykanym w innych okresach cyklu rocznego. Jest to tak zwany ampleksus – czyli uchwyt, jakim samiec trzyma (przednimi kończynami) swoją partnerkę. Takie ścisłe zbliżenie ma zapewnić obecność samca w momencie składania jaj przez samicę i ich zapłodnienie. Jest to bowiem moment, który wymaga dużej synchronizacji: samiec musi bowiem zapłodnić jaja dokładnie w momencie ich składania, zanim ich osłonki napęcznieją przy kontakcie z wodą. Ampleksus jest więc niejako „zaklepaniem” sobie partnerki na przyszłą matkę swoich dzieci. Jednocześnie mechaniczny ucisk na jamę brzuszną samicy ułatwia jej wydzielanie jaj do wody. U niektórych gatunków (na przykład u naszych krajowych ropuch i żab) występuje tzw. ampleksus pachowy, w którym samiec trzyma samicę „pod pachami”. Jest to uścisk bardzo mocny i niezwykle trudno jest ściągnąć takiego samca z grzbietu partnerki. U innych gatunków (np. kumaków, rzekotki, grzebiuszki ziemnej) ma miejsce tzw. uchwyt pachwinowy, gdzie samiec trzyma samicę w pachwinach tylnych kończyn. Jest on stosunkowo luźny i płazy te łatwo rozdzielają się w sytuacji zagrożenia lub spłoszenia. Często na godowisku jest znacznie więcej samców od samic. Może dojść wtedy do tzw. ampleksus zbiorowego, gdzie do jednej samicy przyczepia się kilka samców (może ich być nawet ponad dziesięć!). Przeważnie kończy się to dla samicy śmiercią (zaduszeniem) jeszcze przed złożeniem skrzeku. Ampleksus jest odruchem bezwarunkowym, charakterystycznym dla płazów bezogonowych. Czasami odruch ten jest tak silny, że samce chwytają za wszystko, co tylko pojawi się w ich zasięgu. Może wtedy zdarzyć się, że chwycą na przykład pływającą po wodzie butelkę, starą szmatę, suchy pęd roślinny (jest to wtedy ampleksus nienaturalny), albo uchwycą się osobnika innego gatunku, np. innego płaza czy ryby (taki ampleksus nazywany jest wówczas omyłkowym).

Aby przednie kończyny samca nie ześlizgiwały się podczas ampleksusu z partnerki, pojawiają się na nich specyficzne, szorstkie zgrubienia, zwane modzelami godowymi (nie występują one jednak u rzekotki drzewnej i grzebiuszki ziemnej). Ich wielkość, kształt, rozmieszczenie, a nawet kolor są cechami charakterystycznymi dla poszczególnych gatunków.


O sole mio!... czyli kilka słów o głosach godowych

czerwiec_10_2i
Modzele godowe samca żaby trawnej mają postać czarnego, szorstkiego zgrubienia na pierwszych palcach przednich kończyn

Kto miał możliwość słuchać nocnych koncertów żab ten wie, że do cichych one nie należą. Majowe wokalne popisy żab zielonych można usłyszeć już z odległości kilometra i są to jedne z najgłośniejszych dźwięków wydawanych przez zwierzęta (porównując wielkość tych zwierząt do siły wydawanego przez nie głosu). A wszystko dzięki zewnętrznym rezonatorom, które w momencie wydawania przez te żaby głosu wydymają się silnie (co przypomina wyglądem puszczanie balonów z gumy do żucia) i które znacznie wzmacniają natężenie wydawanych dźwięków. W feudalnej Polsce, na dworkach szlacheckich i magnackich, najmowano nawet w porze godowej żab zielonych specjalnych „żabouciszaczy”. Byli to ludzie, których zadaniem było zapewnienie spokojnego snu gospodarzowi takiego dworku. Starali się więc niepokoić żaby poprzez np. chodzenie wokół sadzawki i czynienie hałasu, mącenie wody lub wrzucanie do niej kamyków. Spłoszone żaby milkły – jednak tylko na krótką chwilę. Było to więc z pewnością zajęcie bardzo męczące i monotonne.

U płazów bezogonowych emisja dźwięków jest bardzo ważnym sposobem komunikacji w czasie godów. Jest to sposób szczególnie dobrze rozwinięty u tych płazów, które na co dzień żyją w dużym rozproszeniu i na okres godów muszą spotkać się w jednym, konkretnym miejscu (głos pełni tu więc rolę swoistego GPSa) oraz u tych płazów, które prowadzą nocny tryb życia (w tym bowiem przypadku wykorzystanie wzroku nie daje dobrych rezultatów). Z reguły głosy godowe wydają samce. Wśród krajowych płazów wyjątkiem jest grzebiuszka ziemna, u której takie głosy mogą być wydawane zarówno przez samce, jak i przez samice. Głosy godowe informują m.in. o atrakcyjności osobnika, który je wydaje. Z reguły im głos jest donośniejszy, tym jego właściciel ma potencjalnie większe szanse na znalezienie partnerki. Jest on bowiem informacją: „jestem silny, duży, w dobrej formie i jestem świetnym kandydatem na ojca twoich dzieci”. Ale informacje akustyczne mówią też o innej ważnej rzeczy – o zajmowanym terytorium. Często głosy godowe płazów są specyficzne gatunkowo, co znaczy, że samica jest wrażliwa wyłącznie na głos samca własnego gatunku.

Wśród głosów godowych płazów można wyróżnić jeszcze tzw. głosy uwalniające. Są to dźwięki, które mogą wydawać zarówno samce, jak i samice, a informują one o pomyłkowym ampleksusie. Często zdarza się bowiem, że samiec np. ropuchy szarej myli się – i zamiast samicę, chwyta w uścisk godowy innego samca. Złapany w objęcia samiec wydaje wtedy głos przywodzący na myśl ciche szczekanie i po kilku sekundach zostaje puszczony przez pomyłkowego amanta.


czerwiec_10_2f
I jak nie kochać płazów – kumaki mają źrenice w kształcie serduszek

Ars amandi – czyli sztuka kochania

Do zwyczajów godowych można zaliczyć również specyficzne zachowanie, jakie wykazują w tym czasie płazy. Aktywatorami takiego zachowania są przede wszystkim bodźce zapachowe, wzrokowe, a także bezpośredni (fizyczny) kontakt obu partnerów.

Jednymi z najbardziej widowiskowych i interesujących są gody traszek. Podstawowym bodźcem godowym – zwłaszcza u samców – jest w tym przypadku zapach.

Traszki posiadają w skórze gruczoły zapachowe, które produkują substancje wywołujące u osobników płci przeciwnej zachowania godowe oraz które mają właściwości wabiące partnerów. O tym, że ich działanie jest niezwykle silne, można się przekonać w ciekawy sposób: gdy w akwarium, w którym jakiś czas przebywały dojrzałe samice, umieści się samce – te zaczynają wówczas tokować. Nic podobnego się nie stanie, gdy zostaną umieszczone w akwarium z czystą wodą. Kolejnym czynnikiem jest widok partnera – stąd bierze się tak atrakcyjny wygląd samców w porze godowej. W trakcie godów traszki wykonują szereg specyficznych ruchów, przywodzących na myśl rytualny, podwodny taniec. Batracholodzy (tj. naukowcy zajmujący się badaniem płazów) dopatrzyli się, że jest on podobny u wszystkich występujących w Polsce traszek i składa się z kilku faz. Samiec, który wyczuje zapach samicy podpływa do niej i zagradza jej drogę. Wówczas samica zatrzymuje się i nieruchomieje. Samiec rozpoczyna wtedy swoją prezentację: zaczyna energicznie wachlować zagiętym ku samicy ogonem (dzięki czemu skierowuje w jej stronę feromony), opływając ją przy tym z różnych stron. Przypomina wtedy tancerza, który chce zwrócić uwagę swojej wybranki. Teraz decyzja należy do samicy: jeśli nie jest gotowa na przyjęcie samca – odpływa, jeśli jest – pozwala na kontynuację zalotów. Samiec, cały czas wachlując ogonem, zbliża się wówczas do samicy i ją obwąchuje (samica z kolei zaczyna obwąchiwać wtedy samca). Następnie samiec zaczyna powoli iść przed samicą, zagina w górę ogon, i drżąc składa tzw. spermatofory (są to pakiety plemników zlepione galaretowatą wydzieliną gruczołów kloakalnych). Samica, krocząc za samcem, zgarnia wargami kloakalnymi złożone przez niego spermatofory. Następuje zapłodnienie (wewnętrzne! – mimo braku narządów kopulacyjnych), a potem składanie jaj. Co ciekawe – samice traszek każde składane jajo obwijają tylnymi kończynami w oddzielny liść.

czerwiec_10_2b
Żabi skrzek z bliska
Warto tu też wspomnieć o samcach ropuch szarych. W okresie godowym ich popęd płciowy jest tak silny, że powoduje otępienie naturalnego instynktu samozachowawczego: stają się wtedy bardzo nieostrożne i lekceważą wszelkie zagrożenia. Trwając w oczekiwaniu na samice, podpływają i chwytają za praktycznie każdą ruchomą rzecz, znajdującą się w ich zasięgu (a nuż będzie to samica!). Obserwowano nawet ataki ropuch na dużo większe od nich zwierzęta, np. karpie. Samce ropuch toczą walki również między sobą: potrafią spychać się nawzajem z samicy – tak, że często samiec, który jako pierwszy uchwycił się partnerki i przyszedł z nią do zbiornika, zostaje wyeliminowany przez innego, silniejszego konkurenta.

Kumkam cię!

Zagłębiając się w tajniki płazich „miłosnych zwyczajów” można zadziwić się ich wielością i różnorodnością. Również tej wiosny, w zbiornikach zaroiło się od płazów – był to więc doskonały moment na wyjście w teren i ich obserwację. Na kolejną będzie szansa dopiero za rok...



    tekst i zdjęcia: Małgorzata Smółka